10 twarzy Sierpnia

wtorek, 2 września 2014 | 21 komentarzy |


Wydarzenie miesiąca
Trochę śmiesznie to zabrzmi, ale moim wydarzeniem miesiąca jest zakup sukni ślubnej. Wprawdzie do ślubu jeszcze jakiś czas, ale chciałam skorzystać z promocji na kolekcję 2014 ;) Z resztą o tym, jak wyglądają przygotowania napiszę Wam już niedługo.

Kosmetyk kolorowy miesiąca


Od jakiegoś czasu uwielbiam róże do policzków. Tak jak kiedyś nie wyobrażałam sobie makijażu bez bronzera, tak teraz nie mogę wyjść z domu bez różu. A w tym miesiącu moją uwagę przykuła nowość w mojej kosmetyczce, czyli róż w kremie Inglot o numerku 80. Przepiękny neutralny odcień przybrudzonego różu. Nałożony duofiberem wygląda bardzo naturalnie i świeżo. 

Kosmetyk pielęgnacyjny miesiąca


Nie kosmetyk, a duo kosmetyków z Organique. Najpierw myję ciało fantastycznym gadżetem, czyli pianką myjącą, a następnie złuszczam peelingiem solnym. Pachnie, działa i nawilża. Jest idealnie ;)

Zakup miesiąca


Ostatnio w padłam w szał balsamowania, między innymi za zbliżającą się akcją u Bogny. A że zapasy w szafce się kurczą, stwierdziłam, że mogę sobie pozwolić na zakup czegoś nowego. A po głowie od pół roku chodziło mi masełko brzoskwiniowe z The Body Shop, które udało mi się kupić za połowę ceny.

Gadżet miesiąca


 Skoro kosmetykiem miesiąca jest róż w kremie, to gadżetem musi być pędzel do jego aplikacji. Glam Brush T5 to duofiber z włosiem kozy, który nabiera mało produktu i idealnie go rozciera. 

Trik miesiąca
W tym miesiącu brak ciekawych trików kosmetycznych i tych niekosmetycznych.

Zapach miesiąca


Zanudzę Was, bo to zapach popularny ostatnio w blogosferze. MyNY z DKNY uwiódł mnie słodyczą, ale nie taka cukierkową, ale świeżą i bardzo kobiecą. Kojarzy mi się z zapachami, które od jakiegoś czasu chodzą mi po głowie – DownTown CK i Exotic Jimmy Choo.

Książka miesiąca


Po wielu przymiarkach zdecydowałam się na rozpoczęcie sagi kryminalnej z Fjällbacki napisanej przez Camilla’e Läckberg.  Księżniczka z lodu to bardzo udany debiut autorki, który wciągnął mnie do tego stopnia, że natychmiast sięgnęłam po drugi tom – Kaznodzieję. Autorka biografii i policjant świetnie się zgrywają w poszukiwaniu prawdy w małym rybackim miasteczku i wielkim Göteborgu (który swoją droga odwiedziłam w wakacje ;) ach, wspomnienia!).

Film miesiąca


Pod koniec wakacji razem z młodszym bratem odwiedziliśmy kino, żeby poznać dalsze przygody niestraszonych, chociaż zabawnych wikingów i ich smoków. Niesamowicie barwna i wzruszająca historia wyciska łzy nawet ze starszego widza, więc Jak wytresować smoka 2 polecam nie tylko młodszym widzom.

Słowo miesiąca
Leń!

21 komentarzy :

  1. Żaden ze mnie młodszy widz ale film kiedyś obejrzę :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Róż w kremie Inglot mnie zaciekawił :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Recenzja się niedługo pojawi. Zdjęcia już zrobione, więc wystarczy napisać tekst :)

      Usuń
  3. Ooo książka zapowiada się ciekawie :)
    A film również, ale ja nawet nie oglądałam pierwszej części (nie wiem jak to możliwe o.O) :[ Muszę nadrobić zaległości :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ładne zdjęcia. Zakup sukni ślubnej to nie taka prosta sprawa, więc rozumiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) U mnie okazała się całkiem prosta - w jednym salonie nie podobało mi się nic, bo we wszystkim czułam się jak w habicie, a w drugim salonie podobała mi się większość. Znalazła się jednak suknia, która prawie wycisnęła mi łzy z oczu ;)

      Usuń
  5. Róż! Bosko wygląda, muszę się mu bliżej przyjrzeć,

    OdpowiedzUsuń
  6. Organique i TBS ♥ chcę chcę chce! :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Róż z Inglota wygląda naprawdę super :) Mam nadzieję, że pokażesz nam go z bliska :)
    Na piankę myjącą lub peelingującą z Organique mam ochotę, dobrze że w końcu otworzyli sklep internetowy, przymierzam się do małych zakupów :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pokaż tą swoją suknię przy okazji. Różu w kremie jeszcze nie miałam, chętnie poczytam o nim więcej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pokazaniem sukni może być problem tego typu, że na bloga zagląda mój M. i wolałabym, żeby nie widział wcześniej kreacji ;)

      Usuń
  9. Książki Lackberg czyta się bardzo szybko i spokojnie można czytać jedną po drugiej :) moja ulubiona to Kamieniarz . A co do kosmetyków dla mnie ten peeling z Organique jest mało wydajny i zbyt tłusty, używałam bambus a teraz czeka na mnie właśnie ten z olejem kokosowym.. ale podejrzewam, że również musi być tłusty.. a masło brzoskwiniowe z TBS chętnie bym kupiła bo zapach musi być piękny .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jakoś nie narzekam na wydajność tego peelingu, wręcz przeciwnie starcza na dość sługo. A co do tłustości - dla mnie efekt nawilżonej skóry po wykonaniu peelingu jest ważny. Bo w przypadku produktu z Organique skóra jest nawilżona, a nie pokryta "filmem" jak w przypadku peelingów zawierających parafinę. Tak jest w moim przypadku, ale każdy lubi co innego :)

      Zapach TBS jest bombowy! Polecam, bo w sklepach zostały pojedyncze sztuki :)

      Usuń
  10. Więc od początku - co do róży rozumiem doskonale, nawet w dzisiejszym poście pisałam że to aktualnie mój ulubiony produkt i jak nie wiem co kupić na osłodę nastroju to kupuję właśnie róż :D wstyd przyznać ale wciaz zwlekam z pielęgnacją od organique a co do książek - chętnie poczytam.

    OdpowiedzUsuń
  11. uwielbiam róże do policzków, a ten wygląda przeobłędnie! <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam masełko brzoskwiniowe z The Body Shop :) Róż Inglota ciekawy....

    OdpowiedzUsuń