Max Factor Whipped Creme

piątek, 19 września 2014 | 20 komentarzy |
Nie pałam wielką miłością do firmy MaxFactor, w gruncie rzeczy nienawiścią też nie pałam. Jest mi tak trochę obojętna, bo bardzo długo nie miałam z nią styczności przez słabą dostępność, a gdy już dostęp mam to wcale mnie w kierunku szafy MaxFactor nie ciągnie. Przyciągnęła mnie za to reklama telewizyjna podkładu, który pojawił się na rynku w zeszłym roku. Nie, nie kupiłam go tak późno, kupiłam go w zimie 2013, ale nie mogłam go używać. Zacznijmy jednak od początku.



Whipped Creme otrzymujemy w szklanym pojemniczku o pojemności 18 ml. Cena takiego cuda w regularnej sprzedaży to około 50 zł. Zauważcie jednak, że standardowe opakowania podkładów mają 30 ml pojemności, czyli, gdyby przyrównać Whipped Creme do jakiegokolwiek drogeryjnego i niedrogeryjnego podkładu otrzymujemy produkt, który kosztuje prawie 100 zł (!!!). A to już jest praktycznie cena produktów MAC albo Benefit. W Polsce dostępne jest 5 odcieni, z czego najjaśniejszy, który posiadam, wcale jasny nie jest. Więc, żeby zacząć go stosować musiałam się po prostu opalić. Konsystencja Whipped Creme przypomina bitą śmietanę i jest bardzo przyjemna w aplikacji, co poniekąd jest bardzo zabawne, bo produkt intensywnie pachnie migdałami i po prostu przypomina mi krem do ciasteczek ;) 



Whipped Creme ma być podkładem, który nawilża pozostawiając jednocześnie skórę aksamitną i matową, a do tego bardzo naturalną. Sprawdziłam ten podkład przy trzech metodach aplikacji i jedynie pędzel daje mi mniej więcej to, co obiecuje producent. Przy aplikacji palcami mamy słabe krycie, delikatne wałkowanie się i brak matu, tak jakby rozgrzanie go palcami powodowało, że traci swoje wykończenie. Aplikując Whipped Creme gąbką otrzymałam po prostu maskę. Dopiero uważne wcieranie niewielkiej ilości delikatnie zwilżonym pędzlem efekt daje fajny efekt. Podkład zasycha, a skóra jest wygładzona, matowa i aksamitna, chociaż produkt na buzi czuć i to bardzo. Wydaje mi się, że podkład "nawilżający" nie powinien dawać efektu ściągnięcia na bądź co bądź mieszanej cerze. Jest jeszcze jedno "ale" - niestety podkład ma dość dziwny, sztuczny odcień, przez co widać go na skórze. Nie chodzi mi o to, że jest za ciemny, bo w tej chwili nie jest. Powiedziałabym raczej, że ma nienaturalny odcień sztucznej skóry lalki Barbie, po prostu go widać. Na mojej mieszanej cerze podkład utrzymuje się praktycznie cały dzień, chociaż po 3 godzinach strefa T zaczyna się śmiecić. Trzeba też zwrócić uwagę, że początkowe "zastygnięcie" podkładu na twarzy po kilku godzinach stopniowo zaczyna zanikać i podkład może migrować przy dotykaniu skóry, więc łapki trzeba trzymać z dala. Sporną sprawą pozostaje też wydajność podkładu. Nie dość, że pojemność jest prawie połowę mniejsza niż standardowych produktów tego typu, to na dodatek po 2 tygodniach używania zużyłam jakieś 2/3 słoiczka. Jest źle.

z lewej twarz bez podkładu, z prawej tylko z podkładem
 Chcąc podsumować Whipped Creme mam ochotę użyć ostatniego zdania z poprzedniego akapitu "Jest źle". Bo dla mnie jest źle przede wszystkim ze względu na odcień podkładu, ściągnięcie skóry, wydajność i skandaliczną wręcz cenę. Wielki plus za konsystencję, bo jest naprawdę przyjemna, ładne satynowe wykończenie i świetną trwałość, ale to nie jest podkład dla mnie. Zbyt ciężki, zbyt sztuczny, zbyt drogi. 

A Wy miałyście styczność z tym podkładem? Jak się u Was sprawdził?

Pozdrawiam,
life in dots

20 komentarzy :

  1. Ja jestem z tego podkładu zadowolona i nie zauważyłam u siebie minusów, które wymieniasz, chociaż co do ceny się zgodzę. Ja go upolowałam na którejś obniżce w Rossku :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to jest kwestia mojej cery i odcienia skóry, że wygląda sztucznie i bardzo go czuć. Mam cerę mieszaną w kierunku normalnej, ale o dużej wrażliwości - dla jasności ;)

      W gruncie rzeczy ja też go kupiłam na promocji i dlatego tak nie pluję sobie w brodę, ale bardzo chciałam zwrócić w poście uwagę na absurd stosunku objętość:cena.

      Usuń
  2. Mi z MaxFactorem nie po drodze i jeszcze nie miałam żadnego kosmetyku tej firmy :) faktycznie, cena trochę za wysoka, jak za taki produkt...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Max Factor mam dwa kosmetyki - cielistą kredkę i właśnie ten podkład. O ile kredka jest naprawdę fajna i warta swoich pieniędzy, to podkład jest troszeczkę przereklamowany.

      Usuń
  3. No masakra, 50 zł za 18 ml przy niskiej wydajności to tragedia. Podkręcili tą cenę masakrycznie, ale jak będzie -49% w Rossku, to można się skusić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby można się skusić, ale nie lepiej kupić coś bardziej wydajnego, np. True Match L'Oreal? :>

      Usuń
  4. no to rzeczywiście tragedia:/ j jestem wierna mojemu PR;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miałam tego podkładu, ale w takiej formie miło wspominam Rimmel Match Perfection. Szkoda, że został wycofany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety nie miałam okazji próbować jego działania, bo zanim się zdecydowałam, że chcę, to już go zdążyli wycofać :P

      Usuń
  6. Chciałam spróbować, ale odcień jest dla mnie zdecydowanie za ciemny ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie też był, więc musiałam się opalić, żeby móc używać tego podkładu...

      Usuń
  7. 2 tygodnie i już nie ma 2/3 opakowania? wydajność podkładu nie powala...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety... Ale w gruncie rzeczy cieszę się, że tak szybko mogę się pozbyć tego produktu i się nie męczyć...

      Usuń
  8. mało wydajny! A i świecenie szybkie, chyba podaruję go sobie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zupełnie nie znam tego podkładu, podoba mi się konsystencja, ale po Twojej recenzji raczej nie mam ochoty go mieć ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie miałam okazji używać tego podkładu, z Max Factora mam podkład Lasting Performance i w miarę go lubię, ale odcień który mam jest dla mnie za ciemny na chwilę obecną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lasting Performance nie miałam, ale kusi mnie Facefinity ;) Niestety kolorystyka Maz Factora na rynek polski jest nie zbyt dostosowana do potrzeb i podejrzewam, że będę musiała zamówić podkład przez internet. Po prostu najjaśniejszy odcień jest dla mnie o dobre 2-3 tony za ciemny...

      Usuń