Czas na... #1 || Czarny Protest, perfumy w kosmetykach i polowanie na torebkę

poniedziałek, 26 marca 2018 | 5 komentarzy |

Od dłuższego czasu myślałam nad wprowadzeniem na bloga serii tekstów, w których mogłabym się podzielić luźnymi myślami. Od tak, po plotkarsku, na luźno, bez godzin spędzonych na przygotowaniu i po prostu do kawy. Trochę bym sobie ponarzekała i trochę pochwaliła, opowiedziała co tam u mnie słychać, co mi ostatnio wpadło w oko i nad czym się zastanawiam. Trochę o sferze beauty bez napinki, trochę o tak zwanym lajfstajlu. Bardzo lubię czytać tego teksty na innych blogach, szczególnie tych kosmetycznych, bo na produktach poprawiających urodę świat się nie kończy.

Czym będę pachnieć tej wiosny? || Coach, Chloé, Masaki Matsushima, Marc Jacobs

czwartek, 22 marca 2018 | 8 komentarzy |

Nadejście wiosny to jeden z najbardziej przełomowych momentów roku, kiedy cała garderoba ulega zmianie. Ciężkie puchowe kurtki zastępowane są przez lekkie trencze, trappery odchodzą w zapomnienie na rzecz lekkich balerinek i tenisówek, swetry chowają się na dnie szafy, a stylizacje dostają co raz więcej koloru. Pojawia się długo wyczekiwana lekkość i zwiewność w ubiorze, którą raz z nadejściem wiosny warto podkreślić zapachem. Ja w tym roku stawiam na raczej mainstreamowe kompozycje kwiatowe w połączeniu z owocami, a przy okazji na uwielbianą przeze mnie bawełnę.

Nudne czy niezastąpione? || Urban Decay Naked 2 Basic

poniedziałek, 12 marca 2018 | 31 komentarzy |

Nie ukrywam, że jestem makijażowym leniuszkiem, chociaż mam czas na siedzenie kilka godzin przed lustrem. Od makijażu oczekuję by zrobił się praktycznie sam i to szybko, dobrze wyglądał, podkreślił urodę, poprawił mi humor i dał kopa do robienia innych ciekawych rzeczy. Cenię sobie więc wszystko, co jest łatwe w obsłudze, dobrej jakości, trwałe i generalnie ułatwiające życie. Po prostu, makijaż ma być tą przyjemną częścią dnia, dlatego często sięgam po Naked 2 Basic. Raz, dwa, trzy, makijaż zrobiony. 

Różana pielęgnacja z drogerii || Bielenda Rose Care

wtorek, 6 marca 2018 | 22 komentarze |

Wszystko zaczęło się od wody różanej. Ktoś w internecie wrzucił info o fantastycznym produkcie, że cudowna, świetna i do tego tania. Zaraz potem pojawiły się kolejne „ochy” i „achy”, cudowności i gruszki na wierzbie. W ten sposób w moim łatwym do kosmetycznego zmanipulowania umyśle pojawiła się potrzeba zapoznania się z produktami Rose Care. Co z tego, że po Bielendę sięgam tylko w maseczkach za 5 złotych, a róży generalnie w kosmetykach nie lubię? 

Luty 2018 - ulubieńcy, nowości, odkrycie, zapach domu i rozczarowanie czytelnicze

czwartek, 1 marca 2018 | 21 komentarzy |

Krótki luty obfitował u mnie w wiele ciekawych rzeczy, o których koniecznie chciałam napisać na blogu. Znalazłam pierwszą książkę w tym roku, której szczerze nie polubiłam, a co najgorsze czuję się z tego powodu winna. W moim domu codziennie roztaczał się zapach świec, a wśród nich pojawił się mój „home signature scent”, a w kąpieli towarzyszyły mi bomby zapachowe, których nie mogę pominąć milczeniem. Odkryłam również nowy element, który na stale chciałabym włączyć do mojej codziennej pielęgnacji. Niby nic, a tak wiele. W ciągu tej mniejszej ilości dni miesiąca zdążyłam też zadziwiająco wiele zrobić w zakresie pielęgnacji mojej skóry i ciała. W ulubieńcach pojawiło się sporo ciekawostek, wśród których ciężko mi było wybrać te najlepsze, by nie spowodować tłoku i nie zabrać miejsca w tekście na nowości, które przebyły 6500 km.