BBW - I o co tyle szumu?

poniedziałek, 29 lipca 2013 | 12 komentarzy |


Bath&Body Works podbiło serca Polek jak tylko pojawiło się w kraju pod koniec września zeszłego roku. Blogi zalała relacja z otwarcia w Złotych Tarasach i zachwyty nad produktami. Mimo wszechobecnego BBW-wariactwa, ja spokojnie przechodziłam koło cudownie pachnących sklepów. No, ale ignorantem być nie można dlatego przy okazji tegorocznych wyprzedaży zdecydowałam, że zaopatrzę się w jakieś mazidło w tym przybytku aromatycznych rozkoszy. Oczywiście trochę się zagapiłam i do sklepu poszłam, kiedy praktycznie wszystko zostało wykupione, niemniej udało mi się coś wygrzebać. A mianowicie dwa balsamy do ciała, ponieważ na półce w łazience pustki. Żeby nie było jeden z balsamów został wybrany i nabyty przez mojego M. w ramach „jak już tam będziesz, to weź co Ci się spodoba”. Drugi nabyłam tradycyjnie własnymi rękami (i nosem).

Essie Resort 2013: Under Where?

wtorek, 23 lipca 2013 | 9 komentarzy |


Dobrnęliśmy do końca resortowej sagi. Na deser odcień, którego najbardziej się bałam, a okazał się największym zaskoczeniem. Under Where? to przepiękny lila wrzos, który ma tyle ciepłych tonów, że moje dłonie nie wyglądają niezdrowo. Jest to pierwszy fiolet, który polubiłam i na pewno będzie mi od teraz często towarzyszył. Dodatkowo  jest to najlepszy lakier z całej kolekcji. Świetnie się nakłada, dobrze kryje i ma rewelacyjną trwałość. Chociaż pod względem letnio-kolorystycznym nie dorównuje In The Cab-Ana to razem stoją na resortowym piedestale. 

Essie Resort 2013: Come Here!

poniedziałek, 22 lipca 2013 | 7 komentarzy |


Najbardziej klasyczny kolor z kolekcji Resort 2013. Come Here! to przepiękna soczysta czerwień. Taki kolor jarzębiny, dlatego wydaje mi się, że częściej będzie gościł na moich paznokciach na jesieni niż teraz. Lakier świetnie kryje już po pierwszej warstwie, ale ja nałożyłam dwie, żeby uzyskać głębię koloru. Pokryty Good To Go wytrzymał na moich paznokciach 6 dni, co jest dużo lepszym wynikiem niż ten, jaki uzyskałam z odcieniami First Timer i In The Cab-Ana.

Lovely June, czyli podsumowanie czerwca

niedziela, 21 lipca 2013 | 8 komentarzy |

1.      Najlepiej wspominane
Z czerwca pamiętam w większości intensywną naukę i równie intensywny odpoczynek potem. Nic rewelacyjnego.

2.      Kosmetyczne zauroczenie

Essie Resort 2013: In The Cab-Ana

poniedziałek, 15 lipca 2013 | 24 komentarze |


Resortowej przygody ciąg dalszy. Wprawdzie First Timer się nie wykazał, ale nie zamierzam się zniechęcać.

In The Cab-Ana to najpiękniejszy odcień z całej kosteczkowej czwórki. Idealny morski turkus, który na myśl przywodzi przejrzystą wodę w oceanie. No wakacje pełną gębą. Lakier kryje świetnie (dwie warstwy wystarczą do pełnego krycia), chociaż nie nakłada mi się go najwygodniej ze względu na amerykański pędzelek, na który chyba zawsze będę narzekać. Emalii praktycznie nie trzeba pociągać topem, bo dość szybko schnie i ładnie się błyszczy. 

changes, changes, changes


Wróciłam. Znowu. A razem ze mną zmiany.  

Retro wygląd i nowy  adres. Mam nadzieję, że wyjdzie to mnie i moim czytelnikom na dobre.

Witam na starym-nowym blogu: life-in-dots.blogspot.com :)

Pozdrawiam,
katarzyna.marika

Ps. Obserwatorów proszę o zmianę adresu w blogrollu i liście czytelniczej :)