Keep Calm And Plan Your Wedding

niedziela, 7 września 2014 | 12 komentarzy |
Zostało jedenaście miesięcy. Do czego? - zapytacie. Do ślubu. Tak, tak, drodzy państwo. Wychodzę za mąż. I to po raz drugi!

Jak już większość z Was wie, nie tak dawno zostałam żoną, bo dokładnie 3 miesiące temu, czyli 7 czerwca (zbieżność siódemek jest absolutnie przypadkowa ;)). Wyszło to trochę przypadkowo, bo byliśmy w trakcie przygotowań do dużego ślubu konkordatowego i wesela, ale trzeba było. Tak więc starą modłą - u nas jest oddzielnie cywilny i kościelny.


Przygotowanie ślubu cywilnego nauczyło mnie kilku ważnych rzeczy i pozwoliło spojrzeć na kościelny oraz duże wesele z dystansem. Bo nie da się zadowolić wszystkich i wszystkiego zrobić idealnie. Niektóre rzeczy należy pozostawić swojemu biegowi, albo innym, bo nie ma co bez sensu tupać nóżką na coś, czego nie da się zmienić. Oczywiście są sprawy, gdzie trzeba uderzyć w stół i powiedzieć głośno "nie", ale nie ma co przesadzać. I nie oczekujcie ideałów, bo tylko będziecie niezadowoleni. Ślub i wesele to ma być radość, zarówno dla państwa młodych jak i ich bliskich. Ważne jest samopoczucie, uśmiech, brak stresu i goście. Dlatego wiele rzeczy mamy już załatwione. Przede wszystkim w czerwcu podpisaliśmy umowę na salę, a właściwie restaurację, która spodobała się nam i rodzicom. Okazało się, że mój M. bardzo przywiązuje wagę do spraw remontowo-wykończeniowych, o co absolutnie bym go nie podejrzewała, więc dla zaspokojenia jego zmysłu estetycznego sala jest nowa, otwarta dopiero 20 sierpnia tego roku, więc raczej w ciągu najbliższych 11 miesięcy się nie zepsuje. Nie powiem, że nie mam wątpliwości, bo po obejrzeniu jakiś 35 innych sal człowiekowi może zakręcić się w głowie, ale jest wszystko to, czego oczekiwaliśmy - elegancka, jasna sala z przepięknym ogrodem. Kilka zdjęć znajdziecie poniżej, a pod tym linkiem znajdziecie wirtualną wycieczkę.

źródło
 Następne podpisane umowy to te na zespół oraz fotografów. Jeżeli chodzi o muzykę to postawiliśmy na live zamiast dj'a i skusiliśmy się na zespół, który grał na weselu u dalszych znajomych. Wiemy, że zapewni nam zarówno muzykę z list przebojów jak i starsze hity, które zadowolą starszych gości. W przypadku fotografów nie było tak wesoło - usługi są dość drogie, a ja niestety dość wybredna. Poszukiwania fotografa rozpoczęłam zaraz po zaręczynach i oprócz 2 czy 3 par nic nie zapadło mi w pamięć, nie tylko ze względu na jakość samych zdjęć, ale i ujęcia. Zarówno ja, jak i małż nie lubimy być fotografowani. Powiedziałabym nawet, że M. jest mistrzem durnej miny na pozowanym zdjęciu, więc potrzebujemy ludzi, którzy zrobią dobre zdjęcia gdzieś tam spod pachy wujka Zdziśka (if you know what I mean ;)). Stanęło na parze, która oczarowała mnie plenerami na samym początku poszukiwań, a później oczarowała męża. Ostatecznie stanęło na Piotrze i Dominice Kobylskich, których zdjęcia znajdziecie tutaj.
Z troszkę mniejszych spraw, to mamy również samochód (bo pojedziemy własnym ^^), a także umówiłam wspaniałego makijażystę dla mnie, świadkowej i mam państwa młodych. Na szczęście mistrz Daniel Sobiśniewski miał wciąż wolny termin na wybrany przez nas dzień.

I ostatnio załatwiona sprawa - suknia ślubna. Powiem szczerze, że do salonów raczej umawiałam się z ciekawości niż z zamiarem kupna sukni. Chciałam przede wszystkim obejrzeć kreacje Pronovias, które oczarowały mnie w internecie. Nie spodziewałam się, że znajdzie się coś, co spowoduje, że zakręci mi się łezka w oku. W pierwszym salonie była tragedia, nie wiem czy to była kwestia mojego gorszego nastroju czy może samych sukni, w każdym razie, wszystkie były za ciężkie, zbyt strojne, a ja w nich wyglądałam jak matka-karmiąca. Do drugiego salonu zabrałam już mamę i po niecałej godzinie i kilku sukniach znalazłam TĄ właściwą. Suknię, w której pójdę do ślubu kościelnego <wzdycha>. Niestety nie mogę jej Wam pokazać, ponieważ mój M. zagląda na bloga i nie chciałabym, żeby zobaczył suknię przed Wielkim Dniem. Zdradzę jedynie, że to jest najbardziej skromna i prosta suknia ślubna jaką widziałam. Nie ma absolutnie żadnych ozdób, żadnych koralików, perełek, cyrkonii czy koronek. A mimo wszystko jest w pewien sposób wyzywająca, no cudo! Zapewniam, że będą zdjęcia w przyszłym roku! Gdy założyłam tę suknię nie tylko zobaczyłam się w niej w kościele, ale także znalazłam inspirację na dekorację. Wcześniej cały czas było coś nie tak, a suknia mnie zainspirowała. Znalazłam zaproszenia, które kolega zaprojektuje pod nas.  I stworzy do tego resztę ślubnej papeterii - winietki, plakietki na wódkę, menu, emergency basket, itp. Problemem będą tylko niestandardowe koperty, które wymyśliłam, bo obawiam się, że będę je musiała stowrzyć sama. Obmyślony został również wyjątkowy bukiet do sukni, który teraz ktoś musi nam stworzyć, a także dekoracja kościoła. W końcu wiem, jaki kolor będzie dominował. Biały! Wszystko będzie białe! Białe kwiaty, świece, papeteria, dekoracja kościoła i samochodu.A miało być błękitnie...
Zostało 11 miesięcy, a wiele spraw jest już załatwionych. I chociaż mam dni, kiedy denerwuję się, czy będzie idealnie, a goście wyjdą zadowoleni i ze wspaniałymi wspomnieniami, to jednak gdzieś tam mam pewność, że będzie dobrze, bo póki co dobrze nam idzie. W końcu to powtórka z rozrywki, żoną już jestem, teraz trzeba to ogłosić całej rodzinie i wszystkim znajomym :)

Tak więc wiecie:
A jak u Was? Jesteście przed czy po? Planujecie, a może macie jakieś dobre rady?

Pozdrawiam,
Kasia

12 komentarzy :

  1. Życzę wielu radości z przygotowań :) ja juz kiedys miałam brać ślub, ale się rozmysliłam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przede mną już niecałe 11 miesięcy a na dzień dzisiejszy mamy już zapewniony zespół, fotografa oraz kamerzystę oraz salę. W niedalekim czasie zacznę rozglądać się za suknią oraz rozpoczniemy poszukiwania samochodu - na samą myśl mam stresa :DD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Suknia i samochód to sama przyjemność :) Chociaż ja mogę tak powiedzieć tylko o sukni, bo samochód wyszedł trochę znienacka :)

      Usuń
  3. Ja jestem 6 lat w związku, ale nawet nie jestem zaręczona ;p;p Rad żadnych nie mam, ale chcę Cię zaprosić do odpowiedzi na nominację do Liebster Blog Award, bo bardzo lubię Twojego bloga i cenię posty za treść oraz zdjęcia. Pytania są tutaj http://www.goodtotry.pl/2014/09/liebster-blog-award-i-nominacje.html jeśli zechcesz odpowiedzieć :) Będzie mi miło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za nominację :) Na pewno odpowiem na pytania i opublikuję je w osobnym poście :)

      Usuń
  4. oh, uwielbiam wszystko co związane ze ślubem :D ja na razie ani zamężna, ani zaręczona, ale 3 lata w związku :) może kiedyś i mnie to czeka...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno Cię czeka :) Ja zostałam narzeczoną po 4,5 roku :)

      Usuń
  5. My zaklepalśmy pierwszą salę, którą najpierw obejrzeli moi rodzice :) Jest nowa, estetyczna, biała i robi wrażenie. Teraz mam ogromny problem z fotografem i kamerzystą... Myślę, że zdecyduję się na usługi Ani Dedo i MovieFactory. Są dość drodzy, ale ich produkcje zapierają dech w piersiach. Zespół zostawiłam rodzicom, bo wiem, że dobrze wybiorą :)
    Powodzenia w dalszych częściach organizacji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i nawzajem :)
      My z salą takiego szczęścia nie mieliśmy, to ostatnia z jakiś 35, które obejrzeliśmy. Za to nie miałam wątpliwości co do fotografa :)

      Usuń
  6. Mnie bardzo podoba się biel jako kolor przewodni na ślubie, pewnie sama bym się na nią zdecydowała. Bardzo spodobał mi się ten post, mam nadzieję, że ślubna tematyka jeszcze nie raz u Ciebie zagości, bo wcale nie ukrywam, że ją uwielbiam. :)
    Ściskam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno jeszcze się pojawi, bo nie ukrywam, że żyję tym ślubem i weselem :)

      Usuń
  7. Strasznie dużo zamieszania przy takim ślubie, ale jak widzę dajesz radę . Powodzenia w przygotowaniach.:)

    OdpowiedzUsuń