Czerwiec 2018 - ulubieńcy, rozczarowanie, festiwalowa biżuteria i 13 powodów

czwartek, 19 lipca 2018 | 2 komentarze |

Ostatni miesiąc spędziłam na dostosowywaniu swojej codzienności do nowego życia. Wśród kosmetyków pielęgnacyjnych zaczęłam poszukiwać produktów, które są łatwe i szybkie w użyciu, ale zapewniają oczekiwany efekt. W makijażu ograniczonym do minimum naturalnie podkreślam oczy i usta stawiając jednocześnie na przedłużoną trwałość. Bycie mamą tego zdecydowanie wymaga. Zamieniłam również lubiane od zeszłego roku naszyjniki na odporniejszą biżuterię w postaci świetnych bransoletek. W ramach krótkiego relaksu staram się wciąż sięgać po wciągające książki, wśród których znalazłam perełkę.


ULUBIEŃCY

v Vianek Kojący balsam do ciała jest świetnym rozwiązaniem na letnie miesiące. Jego lekka, delikatna konsystencja szybko się wchłania pozostawiając skórę jedwabiście miękką i gładką bez irytującej tłustej warstwy. Jednocześnie produkt zapewnia dużą dawkę nawilżenia, która już po kilku dniach widocznie poprawia wygląd skóry, a także koi zaczerwienienia wywołane działaniem promieni słonecznych. Nie jest to kosmetyk pielęgnacyjny na oparzenia czy nadmierne opalanie, ale sprawdza się w przypadku drobnego podrażnienia i wynikającego z niego dyskomfortu. Jedynym minusem jest krótka data ważności, charakterystyczna dla produktów naturalnych, ale świetne właściwości i przepiękny zapach gwarantują komfort używania, który pomaga w szybkim zużyciu balsamu.


v fresh Youth Preserve Mask oraz Umbrian Clay Puryfing Mask to moje 5 minut piękna. I to dosłownie, bo produkty te zapewniają maksimum efektu w zaledwie parę chwil, co jest dla mnie szczególnie ważne w tej chwili. Po prostu nakładam maskę na twarz, myję zęby, wchodzę pod prysznic i ładniejsza cera gotowa. Zdecydowanym hitem jest Youth Preserve będąca mieszanką alg i nasion lotosu, która ma za zadanie walczyć z oznakami stresu i zmęczenia. Robi to doskonale, bo kilka minut z tym produktem daje dawkę rozjaśnienia i wygładzenia sprawiającą, że skóra wygląda młodziej i piękniej. Nie potrzeba makijażu. Umbrian Clay natomiast przeznaczona jest do skóry z tendencją do niedoskonałości i przetłuszczania. Skutecznie oczyszcza, matowi, wygładza i odświeża bez podrażnienia czy wysuszenia. Znacznie delikatniejsza wersja moich ulubionych oczyszczających masek. 



v Marc Jacobs Enamored Hydrating Lip Gloss Stick 556 One Mauve Time od pierwszego użycia znalazł się wśród produktów, po które sięgam codziennie i bez zastanowienia. Uwielbiam go za nawilżenie, długotrwały połysk i łatwą aplikację nie wymagającą używania lusterka. Naturalny odcień ładnie wygląda w połączeniu z minimalnym makijażem, ale świetnie skomponuje się także z mocnym smoky eyes.

v L’Oreal Voluminous Original Mascara Deep Burgundy ma przepiękny głęboki odcień czerwonego wina, który w przypadku pomadki cieszyłby się ogromnym powodzeniem. W postaci tuszu do rzęs już niekoniecznie, bo półki sklepowe są pełne tego produktu. Zadziwiająco świetnie wygląda on jednak przy codziennym minimalistycznym makijażu matki blondynki. Maskara podkreśla rzęsy, dodaje im objętości i nadaje bardzo naturalnego koloru na długie godziny, który na włoskach zamienia się w brąz, co jest bardzo pożądane w przypadku makijażu typu „no make-up”.


NOWOŚCI

v erborian CC Crèmè à la Centella Asiatica Clair oraz BB Crème au Ginseng Clair kupiłam z ciekawości oraz jako ewentualne zastępstwo dla mojego ulubionego letniego BB kremu od It Cosmetics. Wersja CC to biały produkt, który po rozprowadzeniu ma upiększyć cerę niwelując wszelkie niedoskonałości zapewniając idealnie dobrany kolor oraz satynowe wykończenie, a także nawilżenie i ochronę przeciwsłoneczną. Zgadzam się, że skóra jest upiększona pomimo bardzo niewielkiego krycia. Niestety kolor jest bardzo różowy i zdecydowanie za ciemny jak na najjaśniejszą wersję kolorystyczną. Krem BB to tak naprawdę tylko dodatkowe krycie, bo całą robotę robi poprzednik, ale połączenie tych dwóch produktów oraz pudru rozjaśniającego Essence i odrobiny świeżej opalenizny sprawia, że skóra wygląda bardzo zdrowo i promiennie. Kolejny plus? Szybka i bezproblemowa aplikacja.



ROZCZAROWANIE

v evrée Black Rose Detoksykująca czarna maska do twarzy oraz Magic Rose Upiększająca maska do twarzy miały mieć potencjał. Miały mnie kupić, zauroczyć i sprawić, że z przyjemnością będę używać kolejnych produktów polskiego pochodzenia. W teorii, bo w praktyce wyszło jak zwykle. Nie wiem co dokładnie poszło nie tak, bo data ważności to początki następnego roku, ale już sam zapach plastiku zamiast obiecanej róży powinien był mnie odwieść od stosowania. Niestety tak się nie stało i zamiast oczyszczonej oraz nawilżonej skóry z lustra spoglądała na mnie czerwona i spuchnięta facjata jak po dobrej całonocnej imprezie, a jak zwykle musiałam się leczyć wodą termalną.


FESTIWALOWA BIŻUTERIA

v PANDORA od dłuższego czasu należy do moich ulubionych marek biżuteryjnych. Ze względu możliwość kreowania swojej własnej kompozycji, a także przepiękne detale i jakość produktów. Zazwyczaj latem sięgam po lekkie i delikatne bransoletki ze skóry w różnych kolorach. Tym razem marka zaoferowała kolekcję festiwalową z akcentami boho. Zdecydowałam się na połączenie łapacza snów, piórka oraz kompasu z klasyczną srebrną bransoletką i czarną skórką. Bardzo prosto, minimalistycznie i swobodnie, ale naprawdę uwielbiam tę kompozycję. Do kompletu są też przepiękne kolczyki z piórami.



13 POWODÓW

v Jay Asher 13 Powodów to książka, na podstawie której Netflix stworzył kontrowersyjny serial. Historia nastoletniej Hanny Baker i trzynastu powodów dlaczego odebrała sobie życie porusza. Podwójna narracja pozwala wczuć się w sytuację dziewczyny i zakochanego w niej chłopaka, który nie może pogodzić się z jej śmiercią. Powieść ma szybkie, energetyczne tempo, które nie pozwala czytelnikowi się oderwać wywołując cały wachlarz emocji. Z prostotą i szczerością opowiada tragedię, która jest przerażająco aktualna. Nastolatkom narażonym na wyśmiewanie w szkole pokazuje, że nie są sami, a rodzicom przypomina, że taki problem istnieje. Przesłanie widać przede wszystkim w serialu, który podkreśla znaczenie problemu. Pierwszy sezon wzbogaca książkową historię o bardziej szczegółową charakterystykę postaci drugoplanowych, ale zachowuje całe przesłanie. Niestety nie mogę powiedzieć tego o kolejnych odcinkach, które zaburzają odbiór głównych postaci. Wprawdzie rzucają nowe światło, ale jednocześnie czuć, że serial coś stracił i stał się kolejną serią dla nastolatek. Niemniej samą książkę i pierwsze sezon bardzo polecam. Poruszają. 


Jaki był Wasz czerwiec?
 
Pozdrawiam!
Kasia

2 komentarze :

  1. Nie znam niczego z tych pokazanych rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja popełniłam ten błąd, że najpierw obejrzałam serial, więc po ksiażkę niestety już nie sięgnę. Znam siebie i wiem, że mi się nie spodoba, bo serial pamiętam dość dobrze.

    OdpowiedzUsuń