Złota Piątka, czyli zestaw pielęgnacyjnych produktów, które nigdy nie zawodzą

czwartek, 7 września 2017 | 6 komentarzy |

Pięć produktów, do których nieustannie wracam, przeświadczona o ich dobroczynnym wpływie na stan mojej skóry i samopoczucia. Perełki, których kolejne opakowania zawzięcie wrzucam do koszyka, zarówno wirtualnego, jak i fizycznego. Kosmetyki, bez których nie wyobrażam sobie pielęgnacyjnej codzienności. Złota piątka to zestaw fantastycznych produktów, które szczerze mogę polecić każdemu.


GlamGlow SuperMud Clearing Treatment

Rozdanie otwiera produkt, co do którego nie mam wątpliwości, że nie trzeba do przedstawiać.  Super Błotko ze stajni GlamGlow to kultowy już produkt w świecie pielęgnacji skóry problematycznej. Absorpcja nadmiaru sebum, usunięcie zaniczyszczeń, oczyszczenie porów i redukcja niedoskonałości bez zbędnego przesuszenia to tylko kilka zalet tego produktu. Po zastosowaniu buzia wygląda świeżo, koloryt jest wyrównany, niedoskonałości mniej widoczne, a skóra aż skrzypi z czystości. Chociaż śmierdzi jak połączenie sklepu zielarskiego z rozmokniętą ziemią na łące, a w środku pływają dziwne cosie, które kojarzą mi się z trawą, to oczyszcza i koi tak skutecznie, że wygląda się jak po zabiegach w najlepszych salonach SPA. Idealnie.


Avon Anew Clinical Infinite Lift Dual Eye System

Z kremami pod oczy to ja się zazwyczaj nie lubię. Chociaż to nawet za dużo powiedziane, biorąc pod uwagę fakt, że większość produktów tego typu po prostu podrażnia mi spojówki, a te które jakimś cudem są odpowiednio delikatne często nie nawilżają wystarczająco. Na palcach jednej ręki mogę zliczyć kremy, które spełniły wszystkie moje wymagania, a wśród nich prym wiedzie propozycja Avon. To niepozorne opakowanie kryje w sobie produkt o prawdziwej mocy. Chociaż podzielony jest na dwie formuły – kremową i żelową, to właśnie ta pierwsza robi całą robotę. Nawilża, wygładza i napina delikatną skórę pod oczami rozjaśniając spojrzenie i tworząc bazę pod makijaż, jednocześnie nie podrażniając. Na noc jej gruba warstwa działa jak maska-kompres, a druga, żelowa połowa cudownie chłodzi i orzeźwia, chociaż to jak dla mnie jedyne co robi.


Naturativ EkoAmpułka 4

Oczywiście Naturativ jest marką, która pojawiła się na rynku stosunkowo niedawno, ale produkt ten jest dokładnie tym samym, który sprzedawany był pod szyldem Kingi Rusin przed całą tą aferą z certyfikatami naturalności i prawem własności. Jak było - nie wiem, nie wnikam, za to z całą stanowczością mogę stwierdzić, że obecnie w ofercie Pat&Rub nie znajduje się serum, które spełniałoby wymagania mojej cery i musiałam zdecydować czy wolę wspierać lubianą osobę czy własne potrzeby. EkoAmpułka 4 to zestaw składników skomponowany do pielęgnacji skóry trądzikowej i idealnie się sprawdza. Koi, regeneruje, pomaga się goić zmianom trądzikowym, reguluje wydzielanie sebum i generalnie jest jak nawilżający kompres. Stosuję solo, albo pod krem, w zależności od tego, czego w danym momencie potrzebuję. Serum jest świetną bazą pod makijaż i uzupełnieniem pielęgnacji, a przede wszystkim jest kołem ratunkowym, gdy moja cera wariuje albo gdy stosuję kwasy. Aż dziwne, że piszę o nim dopiero po zużyciu 4 buteleczki.


Pixi Glow Tonic

Pixi to brytyjska marka z 10-latnim stażem na rynku znana przede wszystkim ze swojego sławnego toniku, który polecają wszystkie „beauty guru”. Glow Tonic to mieszanka kwasu glikolowego z ekstraktami z aloesu, oczaru wirginijskiego, kasztanowca zwyczajnego i żeń-szenia. Składników znanych i lubianych przez posiadaczki cery mieszanej i tłustej. Nic dziwnego, że tonik działa prawdziwe cuda. Rozjaśnia przebarwienia, delikatnie złuszcza, redukuje powstawanie niedoskonałości, zmniejsza pory i pomaga się goić wypryskom. Przy regularnym używaniu powoduje, że skóra wygląda co raz piękniej i zdrowiej sprawiając, że makijaż przestaje być koniecznością.

Skin INC Pure Revival Peel

Azjatycka pielęgnacja jest jedną z najbardziej innowacyjnych na świecie. Ciekawe formuły i konsystencje oraz zaskakujące zastosowania o fantastycznym działaniu to znak rozpoznawczy wielu orientalnych marek. Skin INC odkryłam dzięki pudełkom Sephora Play! i od tego momentu nie rozstaję się z ich złuszczającą propozycją. W gruncie rzeczy nie mam pojęcia co ten niepozorny żelik robi z moją skórą, że wygląda tak dobrze. Podobno złuszcza i odświeża, co mają potwierdzać malutkie wałeczki zrolowanego naskórka pod palcami (brzmi obrzydliwie, ale w rzeczywistości nie jest), ale trwa to tak szybko i jest tak skuteczne, że nie wiem czy nie jest to przypadkiem technologia obcych. Po prostu nakładam żel na oczyszczoną skórę, masuję minutę i zmywam, a otrzymuję buzię gładką jak pupcia niemowlaka i piękną bazę pod makijaż. Niezbędnik przed wielkimi wyjściami.  

Więcej: #SEPHORAPLAY


Moja Złota Piątka to zestaw kosmetyków, które sprawdzą się przede wszystkim w pielęgnacji skóry mieszanej, tłustej i problematycznej, ale nie brakuje też mocno nawilżających i regenerujących produktów.  Macie swój zestaw pielęgnacyjnych perełek, do których co chwilę wracacie, bo nigdy nie zawodzą?

Pozdrawiam!
Kasia

6 komentarzy :

  1. uwielbiam błotka/czyściki GlamGlow :) ten także

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyściki również lubię, szczególnie niebieski i srebrny :) Ale maski najlepsze!

      Usuń
  2. slyszalam duzo dobrego o tym kremie z Avon, sprzedawalam go swego czasu bardzo duzo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest naprawdę dobry, a da się go kupić za niewielkie pieniądze. Bije na głowę drogeryjne produkty i wiele wysokopółkowych :)

      Usuń
  3. Nie znam żadnego z tych produktów, jednak najbardziej zainteresował mnie Glamglow :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. GlamGlow da się kupić w perfumerii Sephora w formie miniatur na wypróbowanie :)

      Usuń