5 zasad trwałego i pięknego manicure

poniedziałek, 31 października 2016 | 9 komentarzy |

Surfując po necie (cóż za górnolotne sformułowanie!) często spotykam się z twierdzeniem, że lakiery hybrydowe to zbawienie od tych badziewnych klasycznych emalii, które odpryskują po paru godzinach i tracą blask. Czytam, że te wszystkie kolorowe buteleczki to ładna ozdoba, bo zawartość nie zachwyca, a przecież lakier hybrydowy trzyma aż 10 (!) dni. A wiesz, że klasyczny lakier też to potrafi? Nie twierdzę, że każdy, ale są sposoby, by wydłużyć trwałość manicure do maksimum. Nawet na problematycznych paznokciach.


1.     Odżywiaj!

Umówmy się – żaden lakier nie będzie się trzymał zaniedbanej, wysuszonej, rozdwajającej się płytki. W związku z tym najlepsze, co możesz zrobić dla swoich paznokci, to analogicznie to samo, co robisz dla włosów – zdrowe odżywianie. W diecie nie powinno zabraknąć witamin z grup A, B i E, a także minerałów takich jak wapń, miedź, żelazo czy cynk. A jak już zasilisz lodówkę w warzywa i jajka, to warto sięgnąć po krem do rąk. Paznokcie zbudowane są z keratyny, która zapewnia im twardość i elastyczność, lecz w wyniku przesuszenia może się łamać i kruszyć. W naturalnych warunkach to wydzielina skóry pokrywa paznokcie i chroni przed wyparowaniem wody, w rzeczywistości tak musisz robić to sztucznie. Jak wysusza się nasza płytka? Przez nadmierne moczenie, na przykład w przypadku sprzątania bez rękawic, co powoduje, że keratyna rozmięka, woda wyparowuje, a paznokieć staje się przesuszony i podatny na uszkodzenia. Wydawać by się mogło, że malowanie paznokci ochroni płytkę, ale to druga strona medalu. Same lakiery do paznokci oraz zmywacze zawierają substancje, które mogą wysuszać paznokcie, a ich warstwa chroni płytkę nie tylko przed działaniem czynników zewnętrznych, ale również przed dostępem do wydzieliny łojowej, która chroni płytkę przed utratą wody. Jak temu zaradzić? Sprzątaj w rękawiczkach i pamiętaj o nawilżaniu w każdym możliwym momencie dnia, na przykład po każdorazowym umyciu dłoni. Ważne są też nawet krótkie przerwy pomiędzy malowaniem paznokci, w trakcie których na paznokcie oraz skórki nałożysz nawilżające oleje, kremy czy maski. W tym przypadku sprawdzi się ciepła kąpiel olejowa wykonana nawet z oliwy z oliwek, którą na pewno masz w kuchni czy gruba warstwa kremu bądź masła nałożona na noc i zabezpieczona bawełnianymi rękawiczkami. Natomiast w trakcie noszenia kolorowej emalii pamiętaj o częstym nawilżaniu skórek, a także wolnego brzegu od spodu paznokcia. 


2.     Oczyszczaj!

Kolejna kwestia to skórki i wszelkie nierówności paznokcia, które powodują, że lakier traci przyczepność i odpryskuje. Nabłonek, który pokrywa paznokcie od strony wału paznokciowego nie został stworzony na złość kobietom, ale po to by ochronić macierz , gdzie zachodzi proces formowania i wzrostu paznokcia. W związku z tym usuwanie nabłonka z płytki powinno przebiegać w sposób delikatny najlepiej z wykorzystaniem specjalnego kopytka bądź drewnianych patyczków do manicure. Wykorzystać do tego możesz wszelkie produkty zmiękczające takie jak Sally Hansen Instant Cuticle Remover, które pomagają delikatnie usunąć skórki. Co z cążkami? Przechowuj je w szafce na nagłe przypadki, gdy trzeba pozbyć się odstającej, naderwanej skórki, która stwarza ból.

3.     Odtłuszczaj!

Wiem, że dwa akapity wcześniej pisałam o tym, że najlepsze co możesz zrobić dla paznokci, to nałożyć na nie grubą warstwę natłuszczaczy. Dalej tak twierdzę, ale na warstwie oleju lakier również nie ma szans. Kiedy już Twoje paznokcie staną się nawilżone, błyszczące i elastyczne, a skórki miękkie i estetycznie odsunięte z płytki, należy zatroszczyć się o bazę pod lakier. Paznokieć należy delikatnie zmatowić blokiem polerskim, który wyrówna wszelkie nierówności. Nie obawiaj się, paznokieć ma kilkadziesiąt warstw, nie zniszczysz go delikatnie go matowiąc. Tak przygotowaną płytkę należy następnie wyczyścić z pyłków szczoteczką i odtłuścić. Odtłuszczenie płytki ma na celu pozbycie się z niej wszelkich substancji zmniejszającej przyczepność lakieru. Można to robić specjalnym płynem, który dostępny jest w sklepach z produktami do stylizacji paznokci, a który wykorzystuje się również w manicure hybrydowym, bądź acetonem (wersja dla hardcore’ów takich jak ja). Zmatowiona i odtłuszczona płytka to świetna baza pod wzmacniający lakier podkładowy, który wpływa na wzrost i twardość paznokcia, a także na trwałość manicure. 


4.     Pamiętaj o wolnym brzegu!

Czas na kolor! Nie ma znaczenia czy dziewczęcy baby pink czy grunge’ową czerń, każdy lakier potrzebuje uwagi. Najlepiej uważnie maluj paznokcie cienkimi warstwami, które dają dobre krycie bez nadmiernej grubości, która mogłaby odchodzić płatami od płytki. Przy każdej zaś warstwie pamiętaj o poczekaniu, aż poprzednia wyschnie, a także o zabezpieczaniu wolnego brzegu paznokcia, który jest najbardziej narażony na urazy, a przez to na odpryśnięcia. To jest właśnie ta rzecz, która jak zaobserwowałam, najczęściej wpływa na trwałość manicure.

5.     Utrwalaj!

Ostatni punkt będący wisienką na torcie to lakier nawierzchniowy. I to nie byle jaki! Najlepiej szybkoschnący, utwardzający o lustrzanym połysku. To jest właśnie ten element, w który warto zainwestować, bo to top ma największy kontakt z czynnikami zewnętrznymi. Osobiście polecam Poshe, Insta-Dri Sally Hansen bądź OPI RapiDry, które świetnie współpracują z różnymi markami lakierowymi. Tylko nie zapomnij o wolnym brzegu! 


Nie jestem w stanie zagwarantować, że powyższe zasady sprawdzą się u każdego, ale zaręczam, że osobiście sprawdziłam je na sobie oraz kilkunastu innych osobach. Może jednak masz własne sprawdzone sposoby albo widzisz, że o czymś nie wspomniałam? Podziel się tym ze mną w komentarzu, z chęcią poczytam i podyskutuje!

Pozdrawiam!
Kasia

9 komentarzy :

  1. Super post! Wszystkie zasady jasno i wyraźnie napisane w jednym poście. Pozdrawiam cieplutko :)

    aneestyle.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajne zdjęcia! I pomysł na zebranie tego wszystkiego w jednym wpisie.

    OdpowiedzUsuń
  3. muszę kupić sobie takie obcinaczki do skórek ; ) świetny post, pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przydają się, chociaż trzeba z nimi uważać.

      Usuń
  4. Konkretnie i na temat :) Szukam właśnie dobrego top coatu, bo mój zgęstniał już na tyle, że przy ostatnim malowaniu mogłam pomalować jedynie środek, a boki bardzo brzydko się szarpały zamiast rozlewać na gładko. Myślę, że zacznę od tego z Sally Hansen, do niego mam najlepszy dostęp :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sally Hansen jest jednym z moich ulubieńców właśnie dlatego, że nie gęstnieje zbyt szybko. Oczywiście przy szybkoschnącym topie nie da się uniknąć zmiany konsystencji, ale są takie, w których ten proces jest znacznie spowolniony. Poszukaj na promocjach i w internecie, bo można go kupić za mniejsze pieniądze niż w drogerii :)

      Usuń
    2. Właśnie go upolowałam na promocji w Superpharm :) Zobaczymy, czy jest taki cudowny

      Usuń