Pocztówki z Silicon Valley

sobota, 8 października 2016 | Brak komentarzy |


Kojarzycie amerykański sitcom emitowany na HBO o wdzięcznej nazwie „Dolina Krzemowa”? Wiecie, że miejsce to było rajem na ziemi ze swoimi śliwkowymi i morelowymi sadami, orzechami, winem i błękitnym niebem, znane jako Dolina Rozkoszy Serca (The Valley of Heart’s Delight)? Wszystko się zmieniło, gdy rozpoczęły się tu prace nad wdrożeniem elektroniki do przemysłu zbrojeniowego. Ta garażowa genealogicznie mekka elektroniczna to największe na świecie skupisko firm „high-tech” takich jak Apple, Google, eBuy, Cisco, Oracle i prawie 700 innych, która nazwę swoją zawdzięcza półprzewodnikom produkowanym z krzemu.



Zacznijmy jednak od początku. Wysiadając z samolotu w San Jose wszędzie widać plakaty z napisami „Welcome to the Silicon Valley”, a w powietrzu unosi się atmosfera, jak to mój mąż mówi, „zajebistości”. Nie da się ukryć, że Dolina Krzemowa to centrum świata dla czołówki światowej nauki i techniki, z naciskiem na szeroko pojęte IT. Nie dziwcie się więc, że okolice siedzib głównych największych i najbardziej znanych firm oblegane są przez turystów. Niestety do środka wejść się nie da jeżeli nie nosi się nonszalanckiej stylówy i identyfikatora oznaczającego przynależność do kasty pracowników, więc wszyscy fani z aparatami tłoczą się na kampusach robiąc sobie zdjęcia z robotem w kolorze zieleni Android (taki odcień naprawdę istnieje) albo witryną sklepu Apple. W tym i ja.

Jadąc do miejsca programistycznych legend i znając mniej więcej zasady, na których funkcjonuje „IT arystokracja” spodziewałam się Disneyland’u dla nerdów. Srogo się zawiodłam. No może „srogo” to pewne nadużycie biorąc pod uwagę fakt, że w Google jest basen ze sztucznymi falami, plac do barbecue i boisko do siatkówki plażowej. Mnie jednak najbardziej zachwyciły… rowery. W kolorach Google, bo jakżeby inaczej, skoro jeżdżą nimi pracownicy zawsze w grupkach po 3: azjata, nerd i metalowiec. Prosto jak z serialu, o którym wspominałam Wam na początku.














podobno w sklepie opowiadali historię Apple, ale słuchali jej nieliczni, bo większość robiła zakupy
tyle ciekawostek z super strzeżonej siedziby Facebook

Pozdrawiam!
Kasia

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz