Czym pachnie kolekcja zimowa Yankee Candle?

wtorek, 11 listopada 2014 | 18 komentarzy |
Zimno, szaro, buro, ponuro, nieprzyjemnie. Taka często jest nasza polska jesień, w większości przypadków tak samo wygląda zima. Często brak przepięknych kolorów i ostatnich ciepłych przebłysków słońca. Gdy jednak pogoda przez chwilę zaczyna nas rozpieszczać, bardzo szybko nadchodzi niepogoda. To najodpowiedniejszy dla mnie moment, żeby wyciągnąć z szafki kominki, świeczki i lampiony. Delikatne światło w połączeniu z otulającym zapachem zamyka w ciepłej atmosferze nie pozwalając, żeby do domu wkradło się zimno z dworu. I takimi zapachami mają być zimowe nowości w kolekcji Q4 Yankee Candle. 


W ofercie znajdują się 4 zapachy: Candy Cane Lane, Angel Wings, Icicles i Christmas Garland. Z zapachem ostrokrzewu czy gałęzi sosnowych mi nie po drodze, więc zdecydowałam się na pierwsze trzy kompozycje. 



Candy Cane Lane (Świąteczne cukierki)
"Kremowy waniliowy lukier z mroźną nuta mięty, osłodzony odrobiną świątecznych maślanych ciasteczek."

To zapach, który bardzo mnie zaskoczył. Nie przeczytałam jego opisu i wzięłam w ciemno spodziewając się intensywnie słodkiego, korzennego zapachu. Przez folijkę wydawał się po prostu słodki, ale po odpaleniu zaczęło mi pachnieć miętą. Takimi miętówkami w cukrze i nie do końca wiedziałam skąd ten zapach. Możecie wierzyć lub nie, ale chodziłam po mieszkaniu szukając tej mięty, a okazało się, że siedziałam przy niej cały czas. Candy Cane Lane pachnie bardzo słodko i bardzo świątecznie właśnie przez tę miętową nutę. To nawet nie nuta, a zapach, bo zaczęło aż mnie miętowo w nosie drapać. Maślanych ciasteczek nie czuję, co najwyżej lukier, ale zapach kojarzy mi się z pomocnikami Świętego Mikołaja. Może to przez ten obrazek na opakowaniu, ale tak musiało pachnieć w fabryce zabawek ;) Niemniej - podoba mi się i myślę, że kupię więcej wosków właśnie na sezon świąteczny między innymi dlatego, że Candy Cane Lane jest niesamowicie intensywny i trwały, ponieważ po odpaleniu wieczorem czułam go jeszcze rano.


Angel Wings (Skrzydła anioła)
"Niebiańskie połączenie słodkiego białego cukru, płatków rajskich kwiatów i boskiej delikatności wanilii, tworzy niezwykłą kompozycję która ukoi zmysły i uniesie Cię w błogi stan odprężenie i relaksu w domowym zaciszu."

Pierwsza myśl po powąchaniu ofoliowanego wosku? Skądś znam ten zapach! I chociaż przy odpalaniu miałam jeszcze nadzieję, że zapach okaże się jednak zaskakujący i nowy, to po roztopieniu się wosku pozbyłam się wszystkich złudzeń. To Suggared Apple, który pojawił się w ofercie zimą 2012 roku. Angel Wings to tylko inne opakowanie i nazwa, zapach łudząco przypominający Słodzone Jabłuszko. Tak samo słodki, intensywny, cukrowy, świąteczny i wypełniający zapachem cały pokój, ba, dom! Może brakuje mu tej zadziornej, kwaskowej nuty, bo jest delikatnie bardziej jedwabisty (tak, kojarzy mi się tu słówko smooth). I mógłby się stać moim ulubieńcem w tej kolekcji, gdyby nie to, że to odgrzewany kotlet, a ja Suggared Apple mam jeszcze w formie małej świecy, której zapach utrzymuje się w pomieszczeniu dłużej niż w przypadku tarty Angel Wings.


Icicles (Sople lodu)
"Świeży zapach lasu zimą,gdzie gałęzie sosny otula lodowa poświata. Stwórz niesamowicie zimowy klimat w swoim domu,gdzie nuty leśnych drzew mieszają się z odrobiną pikantnego cynamonu."
 
Woski z serii Q4 2014 zamawiałam trochę w ciemno, bo raczej po kolorze i nazwie niż po opisie. Dlatego spodziewałam się, że Icicles może być podobny do mojej ulubionej zimowej świeczki z Bath&Body Works o tej samej nazwie i z góry go polubiłam. Nic bardziej mylnego. Icicles w folijce to odświeżacz do toalet. Po odpaleniu woń sosnowego lasu staje się ledwo wyczuwalna, a na pierwszy plan wysuwa się jakiś mroźny korzenny zapach. Producent twierdzi, że cynamon, ale podszyty lodem. W czasie palenia zapach się jednak zmienia, rozwija i miękknie. Po pierwszym zaskoczeniu pojawia się świąteczny nastrój. Czuć zimowe powietrze, zapach choinki i świątecznego ciasta. Jest magicznie. Powiedziałabym nawet, że czuć w Icicles meżczyznę. Zapach nie jest tak intensywny jak w przypadku Candy Cane Lane, ale czuć go wyraźnie i znacznie dłużej niż Angel Wings. Można się zapomnieć... 


Kolekcja Q4 2014 jest moim zdaniem znacznie bardziej udana niż ta na zimę 2013, w której nie znalazłam żadnego zapachu dla mnie. W 2014 mamy więcej mroźnych, miętowych tonów, które bardzo mi odpowiadają, a także zaskakują, jak Candy Cane Lane oraz Icicles. Oba są przepiękne i podejrzewam, że zagoszczą u mnie na święta. Icicles może nawet w formie świecy ;)

A Wam jak się podoba kolekcja zimowa 2014 stworzona przez Yankee Candle? Czy dopiero przymierzacie się do zakupów? Jakie zapachy do Was przemawiają? Znajcie znać w komentarzach ;)

Pozdrawiam pachnąco,
Kasia

18 komentarzy :

  1. Dużo czytałam dobrego o tej kolekcji, wiec może się skusze. ;3
    Pozdrawiam. :**

    OdpowiedzUsuń
  2. ja mam cała kolekcje, ale nie zgodzę się w swoim przypadku, że angel wings pachnie jak sugared apple. Jedyne podobieństwo to dla mnie mają tylko w tym, że są słodkie i ze są białe : p ale wiadomo każdy ma inny nos : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm... Niestety ja wciąż będę stała na stanowisku, że Angel Wings to delikatnie zmienione Suggared Apple. Oba są bardzo cukrowe i słodkie. W Suggared Apple jest jedynie ta delikatna kwaskowa nuta, o której pisałam, przez co nie jest tak nużący jak Angel Wings. Jednak moim zdaniem to wciąż łudząco podobne zapachy :)

      Usuń
  3. Jestem daleko w tyle jeśli chodzi o Q4 2014, skupiłam się na spełnianiu innych woskowych zachcianek :D Jednak jestem prawie pewna, że przygarnę zapachy, które zaprezentowałaś, a szczególnie intrygują mnie Angel Wings oraz Icicles :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Icicles jest bardzo specyficzny i nie każdemu przypadnie do gustu, bo naprawdę na początku pachnie bardzo sosnowo, ale mam nadzieję, że Ci się spodoba. Tak samo jak cukrowy Angel Wings :) Podejrzewam, że ten drugi dla wielu osób stanie się ulubieńcem w tej kolekcji :)

      Usuń
  4. Ja mam wrażenie, że te woski od YC są po prostu słabe. Miałam kilka i zapachy nie były zbyt przyjemne.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam dwa z tych zapachów :) faworytami jednak moimi są zapachy owocowe.

    OdpowiedzUsuń
  6. ja czekam na DDD i zamawiam całą serię :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Gdzie nie wejdę, woski, aż chce się odpalic :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cięzko mi sie pryznac, ale ja nigdy nei miałam doświadczenia z Yankee !
    Tylekroć widzę Posty z nimi,nigdy sie nie wziełam na zakup !
    a to głównie dlatego, z obawy że wybiore jakiś okropny zapach, a pienaidze akurat nie spadaja z nieba

    Polecisz jakiś zapach ?
    nie koniecznie z serii zimowej ?


    Zapraszam do Siebie :) Aktualnie recenzja perfum :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy jakie zapachy lubisz. Jeżeli ciężkie i korzenne to Vanilla Chai, Honey&Spice, Salted Caramel. Świeże - Fluffy Towels, Clean Cotton. Świeże, ale słodkie - Soft Blanket. Słodkie - Sugared Apple, Vanilla Lime. Męskie - Midnight Oasis. Kwiatowe - Garden Sweet Pea, Garden Hideaway. Najlepiej jednak, gdybyś miała możliwość powąchać te zapachy, wtedy najłatwiej byłoby wybrać :)

      Usuń
  9. Też mam woski z tej kolekcji. Moim faworytem został Angel's Wings, ale też mi coś przypomina... mi na razie ("na sucho") kojarzy się - nie wiem dlaczego - z Lake Sunset. Też kupiłam niedawno Sugared Apple i zobaczę, czy rzeczywiście te dwa zapachy są podobne :)

    OdpowiedzUsuń