Eliksir z Maybelline

czwartek, 6 listopada 2014 | 16 komentarzy |
Nie lubię błyszczyków do ust. Wprawdzie głupio zaczynać recenzję błyszczyka od takiego stwierdzenia, ale to prawda. Nie lubię ich przede wszystkim dlatego, że wiele z nich się klei i przy rozpuszczonych włosach większość kosmyków mam przyklejoną do ust. Jednak jako kosmetyczny zapaleniec nie mogłam sobie darować wzięcia udziału w rozdaniu u Sroczki, w którym do zgarnięcia była niedostępna w Polsce nowość Maybelline - Color Elixir. Dopisało mi szczęście i w ręce wpadł mi odcień 135 Rapsbery Rapsody.



Na początku w oczy rzuca się przepiękny, gadżeciarski wygląd. Klasyczna pomadka wydaje się być zamknięta w przezroczystym geometrycznym opakowaniu. Taki design kosmetyków lubię. Opakowanie zamyka się na "click", a aplikator wyciąga z oporem, dzięki czemu mamy świadomość, że nie otworzy się w torebce i nie rozleje. Błyszczyk ma 5 ml i 24 miesiące ważności od daty pierwszego otwarcia. Produkt jest wyposażony w bardzo fajny ostro zakończony, gąbczasty aplikator. Chociaż słowo "gąbczasty" nie do końca tu pasuje, bo tworzywo, z którego wykonana jest końcówka bardziej przypomina mi polar. Aplikator nabiera odpowiednią ilość kremowo-żelkowego produktu, więc wystarczy jednokrotna aplikacja do dokładnego i ładnego pokrycia ust. W przypadku tego produktu muszę też wspomnieć o fantastycznym owocowo-pudrowym zapachu, coś w rodzaju poziomkowych cukierków-landrynek, który czuć nawet kilka chwil po aplikacji.


Rapsbery Rapsody w opakowaniu ma kolor winogronowy, ale na ustach jest absolutnie malinowy. Chociaż na zdjęciu tego nie widać, to Color Elixir posiada bardzo delikatne drobinki, które rewelacyjnie odbijają światło i dają mocny efekt mokrych ust. Pomimo tak intensywnie błyszczącego wykończenia błyszczyk się nie klei, o co najbardziej się martwiłam. Oczywiście czuć go na ustach i początkowo nawet jakby delikatnie się kleił, ale po chwili osiada na skórze i nie trzeba się martwić o włosy przyklejone do warg. Dzięki temu "osiadaniu" produkt jest też zaskakująco trwały. Jak na błyszczyk oczywiście, bo nie można się spodziewać, że przetrwa jedzenie i picie, ale  pomijając posiłki trzyma się ładnie na ustach jakieś 2 godziny.



Polubiłam ten produkt od pierwszego spojrzenia na fantastyczne opakowanie, którego nie wstyd wyciągnąć z torebki aż po kolor i wygląd na ustach. Color Elixir jest genialny i mam nadzieję, że pojawi się w Polsce, bo z wielką ochotą kupię inne odcienie.

Jak Wam się podoba Color Elixir?

Pozdrawiam,
life in dots

16 komentarzy :

  1. Też mam nadzieję, że będzie dostępny w Polsce, bo rzeczywiście wygląda bardzo interesująco! Świetnie zaprojektowali to opakowanie, zdecydowanie przyciąga wzrok! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie czaję się na inny kolor we Francji, ale niestety cena jest dość wysoka, bo około 10-12 euro za sztukę :( Mam nadzieję, że wprowadzą serię do Polski w jakiejś normalniejszej cenie.

      Usuń
  2. ale fajny pędzelek:D kolorek też mój jak najbardziej:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też za błyszczykami nie przepadam, bo nie lubię lepkości i klejenia się ust. ;) Fajny kolorek, ale ja wolałabym coś bardziej nude...
    Mam nadzieję, że będzie dostępny w Polsce

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nude też jest dostępny, chociaż wpada delikatnie w brąz. Mi podobają się jeszcze delikatne dzienne róże ;)

      Usuń
  4. Początkowo byłam nimi bardzo zafascynowana i czekałam na sposobność do zakupu. Jednak z każdą kolejną recenzją przekonuję się, że nie jest to kosmetyk dla mnie. Spodziewałam się bardziej pomadki w płynie niż typowego błyszczyku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że sporo osób się tego spodziewało sądząc po komentarzach na zagranicznych blogach. To jest produkt dość podobny do Rouge Shine Caresse od L'Oreal, jednak Color Elixir znacznie bardziej się błyszczy i nie zastyga na ustach aż tak bardzo, a do tego jest mocniej napigmentowany.

      Usuń
  5. Ten kolor jest nieziemski!! Strasznie mi się podoba!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ślicznie wygląda, ale najbardziej ciekawi mnie to, co masz na oczach. :D Co to za cień?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na oczach mam połączenie cienia w kremie z Essence w odcieniu 09 for fairies i cieni z palety Naked 3 (Strange i Factory) :)

      Usuń
  7. Świetny jest ten kolor i podoba mi się ten lukrowy połysk!

    OdpowiedzUsuń
  8. Opakowanie to pierwszy "przyciągacz" do kupienia produktu, fajne im wyszło :) no i kolor bardzo ładny

    OdpowiedzUsuń
  9. Śliczny kolor ci się trafił :) Tylko czekać, aż zawitają w naszych drogeriach :)

    OdpowiedzUsuń
  10. masz piękne brwi! a kolor bardzo ładny:)

    OdpowiedzUsuń