Essence Longlasting Lipstick

środa, 9 października 2013 | 31 komentarzy |
Marka Essence przygotowała na ten sezon kilka całkiem ciekawych nowości. Wśród nich znalazły się długotrwałe pomadki w dziesięciu pięknych odcieniach. Najpierw nie zwróciłam na nie wcale uwagi, od niechcenia wzięłam koralową, a następnego dnia pobiegłam po róż. Przepadłam i planuje zakup następnych.


Pomadki ukryte są w klasycznych satynowych czarnych opakowaniach z kolorowym paskiem oznaczającym odcień. Perełka wśród raczej tandetnych opakowań, które oferuje firma. Eleganckie opakowanie ukrywa w środku zakręcony sztyft z odciśniętą w nim bajerancką literką "e" (tak na wszelki wypadek, gdyby ktoś zapomniał jakiej firmy ma produkt ;)). Sztyft jest bardzo mocno osadzony w opakowaniu, dzięki czemu mamy wygodę użytkowania. Pomadki maja 3,8 grama wagi, 24 miesiące ważności i zostały wyprodukowane we Włoszech. Każda z nich kosztuje 10,99 zł i do nabycia jest we wszystkich drogeriach z podstawową szafą Essence.  I to tyle, jeżeli chodzi o suche fakty.

od lewej: 01 coral calling i 08 colour crush

Póki co w ręce wpadły mi dwa odcienie: 01 coral calling i 08 colour crush, czyli przytłumiona koralowa czerwień oraz intensywny amarantowy róż. Produkty są zbite, mają przyjemną konsystencję i dobrze się rozprowadzają na ustach. Nie suną jak po maśle, ale rozprowadzają się szybko i przyjemnie pozostawiając intensywny kolor z delikatnym połyskiem. Wykończenie pomadek nazwałabym satynowym. Longlasting Lipstick nie należą do produktów nawilżających, ale nie są też wysuszające i tępe. Jak bym miała je porównywać to raczej do pomadek Rimmel by Kate Moss, tylko, że propozycję Cosnovy lepiej się aplikuje, bo jest bardziej miękka. Nie podkreślają suchych skórek i nie ściągają skóry warg, ale czuć, że ma się je na ustach. Zapach pomadek przypomina mi produkty do makijażu, których używała moja babcia, czyli pudrowo-chemiczna, ale nie nachalna woń, której nie czuć po nałożeniu (inaczej niż w przypadku pomadek Kaśki z Rimmela, które aż odrzucają zapachem zarówno w trakcie aplikacji jak i noszenia). Jeżeli chodzi o trwałość, to kolor utrzymał się u mnie około 5 godzin w przypadku samego picia, co moim zdaniem jest naprawdę zadowalającym wynikiem. Niestety jest jedna rzecz, którą muszę zarzucić tym pomadkom - nie ścierają się równomiernie. W moim przypadku kolor dużo wolniej znika z konturów, co pozostawia troszkę przerysowany efekt. Pod tym względem trzeba uważać i od czasu do czasu zaglądać w lusterko. 

Pomadki na ustach prezentują się tak:

01 coral calling
08 colour crush
Jak widać na ustach pomadki wyglądają naprawdę ładnie. Aż trudno uwierzyć, że nie tak dawno temu w ogóle nie patrzyłam na kolorowe pomadki. Teraz te w odcieniach intensywnego różu czy koralu towarzyszą mi na co dzień i nie zamierzam z nich rezygnować. Szczególnie, kiedy moje oczy mają gorszy dzień i chcę jak najbardziej odciągnąć od nich uwagę.

Spotkałyście się już z tymi pomadkami? Jak Wam się podobają?

Pozdrawiam,
Kasia

****************

UWAGA! UWAGA!

Nowa pomadka Essence w odcieniu 08 color crush jest do wygrania w urodzinowym rozdaniu na moim blogu. Zapraszam tutaj ;)

31 komentarzy :

  1. Nr 1, bardzo przypadl mi do gustu. Dzisiaj bylam w Naturze i starsznie zaluje, ze wcześniej nie zobaczyłam tego posta:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że pomadki aż tak szybko z półek sklepowych nie znikną, więc masz jeszcze szansę na zakup :)

      Usuń
  2. Nie wiem, coś mi w nich nie leży, może to nierównomierne krycie. Nie lubię się cackać z tego typu produktami, więc chyba odpuszczę ;) Jednak intensywność oraz kolory bardzo na plus :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm? Nierównomiernie krycie? Czy chodzi o to ścieranie? :>

      Usuń
  3. piękne kolorki a ta różowa jest cudowna ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. oglądałam je dzisiaj kolejny raz i dalej nie wiem na który chcę się zdecydować :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na pewno dokupię jeszcze klasyczną czerwień i brudny róż ;)

      Usuń
  5. Colour crush jest pięękna! <3 Obejrzę się w drogerii.

    OdpowiedzUsuń
  6. odcienie są przepiękne :) choć ja nie mam odwagi jeszcze do noszenia takich
    z mocniejszych czasem tylko stawiam na czerwień
    jak zakupiłam cudnego Inglota - to jednak leży w komodzie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przygodę z kolorowymi pomadkami zaczynałam od wkładów Inglota ;)

      Usuń
  7. EJ podobają mi się kolory, jednak niestety tylko u Ciebie, podobnie mam że nie widzę się w tych kolorach - jednak u mnei to się nie zmieni, preferuje tylko i wyłączniebłyszczyki w jasnym odcieniu i NUDE pomadki i błyszczyki.
    kiss :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też się tak wydawało, a teraz nie mogę się obejść bez fajnej kolorowej pomadki :)

      Usuń
  8. ależ one są intensywne! slicznie wyglądają na ustach ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Śliczne kolorki, zwłaszcza ten coral calling, ślicznie wyglądają na ustach! :)
    Zapraszam na rozdanie: http://marharitta.blogspot.com/2013/10/swietujemy-urodziny-rozdanie-rozdanie.html

    OdpowiedzUsuń
  10. ta 01 coral bardzo mi się podoba:) wygląda bajecznie na ustach:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam 08, polubiłabym ją bardzo, gdyby nie fakt, że z moich ust naprawdę szybko schodzi ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie trzyma się dobrze, chyba, że nałożę ją na bezbarwny balsam. Takie dodatkowe nawilżenie obniża jej trwałość...

      Usuń
  12. Bardzo je lubię, mam jeden kolor i ochotę na koral. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Obie pomadki mają przepiękne kolory ;)
    Kolorowych pomadek raczej nie używam bo odnoszę takie wrażenie że mi nie pasują ;|

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz znaleźć odcień dla siebie, to może się przekonasz :)

      Usuń
  14. obydwie prezentuja sie genialnie! <3

    OdpowiedzUsuń
  15. bardzo ładna jest koralowa :) Ogólnie zawsze unikałam ich szminek, jakoś mnie nie zachęcały ale Twoja opinia oraz kolor szminki jest na plus. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Piękne kolory :) Chyba się skuszę na tą różową :)
    Obserwuję i zapraszam do mnie czarnamyszka1994.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń