Niekosmetyczna retrospekcja roku 2014

niedziela, 25 stycznia 2015 | 30 komentarzy |
Niekosmetyczne podsumowanie minionego roku przysporzyło mi sporo problemów. Nie wiedziałam, co mam Wam napisać. Czy pokazać najciekawsze rzeczy, które pojawił się w mojej szafie i domu? Opowiedzieć o filmach, książkach, o których piszę Wam na bieżąco? Postanowiłam, że tak jak przy kosmetycznej retrospekcji napiszę o zmianach, a było ich wiele.


źródło
Rok 2014 był przede wszystkim pełen zmian i nowych wyzwań - osobistych i zawodowych, nie zawsze jednak pozytywnych. Musiałam dostosować się do nowych sytuacji i poradzić sobie, a dzięki temu odkryć siebie na nowo. Dzięki temu mogłam podjąć świadome i rozsądne decyzje,  a także uświadomić sobie ich wagę oraz znaczenie i przestać przejmować się tym na co nie mam wpływu.

Najważniejsze dwie pozytywne zmiany, które pod wieloma aspektami zmusiły moje życie do fikołka to ślub i wyjazd. Albo inaczej - nieoczekiwany ślub cywilny i zaplanowanie wyjazdu za ocean. 7 czerwca 2014 roku zostałam żoną, o czym wielokrotnie Wam już pisałam, ale nieustannie mnie to zadziwia. Tak wielka zmiana, która w gruncie rzeczy niewiele zmienia. Ale przydaje się przy dokumentach o wizę ;) Bo w przyszłym roku przeprowadzamy się do Bostonu! Decyzja podjęta troszeczkę na szybko i w momencie wielkiej odwagi, ale jednak podjęta. 2014 był intensywny, ale to 2015 będzie szalony - obrony, ślub kościelny, wyjazd, będzie hardcorowo ;)


W 2014 roku pojawił się też w moim życiu sport. Pojawił się, bo ja tak naprawdę nigdy na serio nie ćwiczyłam. Wprawdzie umowę z siłownią podpisałam w 2013 roku, ale to w 2014 zgubiłam prawie 10 kg i 20 cm w pasie. Jestem z siebie dumna, ale nie na tyle by spocząć na laurach. 2015 ma być przede wszystkim biegowy i siłowy, bo resztki tłuszczu chciałabym zamienić w mięśnie i lepszą wydolność. Nie zapominam też o zmianach w diecie, w której pojawiło się dużo zdrowych produktów, których do tej pory nie jadłam. Zamieniłam gotowce i polskie kaloryczne jedzenie na pełnoziarniste węglowodany, rybne biało i duuuużo zielonych warzyw.




źródło
Kulturalnie nie był to jednak zbyt obfity rok. Przeczytałam mniej książek niż w 2013 (z 64 na 57), ale za to celowałam w trylogie, których akcja dzieje się w dystopijnym i antyutopijnym świecie. Po zauroczeniu Igrzyskami Śmierci, przeszłam na Delirium, Niezgodną, Więźnia labiryntu czy Rywalki. Są to typowo młodzieżowe pozycje, ale wciągają niesamowicie i zapewniają kilka naprawdę emocjonujących godzin. Wprawdzie Rywalki są najsłabsze z wymienionych przeze mnie pozycji, ale i tak wystarczająco ciekawe, by Wam o tym napisać. O ulubionych filmach opowiadałam Wam na bieżąco w serii 10 twarzy i w gruncie rzeczy to tam zajrzyjcie poszukując ciekawej pozycji na filmowy wieczór. Za to jeżeli chcecie dobry serial, to definitywnie polecam Wam House Of Cards ze wspaniałym i charyzmatycznym Kevin’em Spacey.

Ciekawi mnie jak wyglądał Wasz 2014 rok. Przeminął spokojnie i bez zmian czy okazał się przełomowy dla Waszego życia osobistego, blogowego lub kariery. Podzielcie się ze mną swoimi przemyśleniami w komentarzach.

Pozdrawiam,

Kasia

30 komentarzy :

  1. Raz jeszcze gratuluję wejścia w związek małżeński, bo chyba już kiedyś gratulowałam :) Ale nie wiedziałam, że przeprowadzasz się do Bostonu! Wow, brawa za odwagę i trzymam kciuki! Mam nadzieje, że będziesz dla nas dalej pisać - tym razem w "innym świecie".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, żę gratulowałaś, ale jeszcze raz dziękujemy :)

      Dziękuję za brawa, naprawdę się przydadzą, bo wciąż trudno mi uwierzyć w ten wyjazd. Na pewno life in dots będzie wciąż istniało niezależnie od tego, w której cześci świata się znajdę. Będę za to pisała o trochę innych markach, które nie są stacjonarnie dostępne w Polsce. Myślę też, że pojawi się też sporo treści odnośnie samego Bostonu i życia w nim :)

      Usuń
  2. bardzo intensywny rok :) a Boston to piękne miasto, oby miło się Wam tam mieszkało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że będzie przyjemnie i Boston miło mnie zaskoczy ;)

      Usuń
  3. Intensywnie u Ciebie, u mnie raczej bez większych zmian....
    Boston! WOW :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem na etapie bostońskiego "WOW", jakoś ciężko to do mnie dociera ;)

      Usuń
  4. Fajnie byłoby poczytać na blogu wrażenia z przeprowadzki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno się pojawią takie posty, bo przeprowadzka obejmowała będzie również dwa domowe pupile, a trudno znaleźć w internecie informacje na ten temat ;)

      Usuń
  5. Przede wszystkim życzę powodzenia przy przeprowadzce do Bostonu, niech wszystko się ułoży po Waszej myśli :) A ja już nie mogę się doczekać Twoich wpisów zza oceanu, coś czuję, że w związku z tym na blogu pojawi się sporo nowych tematów? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy ;) Na pewno pojawi się wiele tematów związanych z samą przeprowadzką jak i życiem na miejscu :) Oczywiście tylko pod warunkiem, że będziecie chcieli o tym czytać ;)

      Usuń
  6. u mnie podobnie! w ubiegłym roku zostałam Mamą i Narzeczoną. w tym przeprowadzka do UK :) ojj dzieje się!

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję zmiany stanu cywilnego. Ja w tym roku się zaręczyłam. O ślubie na razie nie myślę, a jeśli już to coś skromnego cywilnego. Co do wyjazdu to bardzo fajnie.

    OdpowiedzUsuń
  8. jeszcze raz pogratuluje :* a USA zazdroszczę :) sama rozmyślam o emigracji coraz mocniej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) U nas ten wyjazd wyszedł trochę nieoczekiwanie, nie spodziewałam się, że kiedyś zamieszkam w Ameryce ;)

      Usuń
    2. :)) mam nadzieję, że będziesz zadowolona :) sama z chęcią pomieszkałabym w paru innych krajach, przeżyć przygodę także :)

      Usuń
  9. Jezus laska do Bostonu!?? Na stałe? Ale masz super <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do Bostonu ;) Raczej nie na stałe, ale na kilka lat na pewno :)

      Usuń
  10. Oby wszystko ułożyło Wam się pomyślnie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. U mnie rok 2014 tak samo smutny jak 2013, bez większych zmian. Dlatego ten rok będzie moim rokiem, i póki co na wadze - 5 kg i idę przed siebie z podniesioną głową. O nie! Zapomniałabym, końcówka roku, a dokładnie 24 grudnia dla mnie ważna data,bo zostałam narzeczoną. Także był miły akcent

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję zaręczyn :) Spadku wagi również. Mam nadzieję, że 2015 przyniesie Ci wiele radości, tak jak sobie postanowiłaś :)

      Usuń
  12. Gratuluję zamian w temacie sportu i zamążpójścia..:D I zazdroszczę troszkę przyszłego szalonego wyjazdu:) Ale przecież kto nie ryzykuje ten nie ma, no nie?.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Tak sobie powtarzam, że kto nie ryzykuje ten nie ma, ale o wyjeździe staram się myśleć jak najmniej :P

      Usuń
  13. Gratulacje zawarcia związku małżeńskiego i cudownego planowania ślubu kościelnego ! :) A Boston brzmi niesamowicie, u nas być może pod koniec kolejnego roku wystąpi wspólny wyjazd do Norwegii albo, czego najbardziej się boję, wyjedzie chłopak a ja będę musiała tu zostać jeszcze pół roku albo i rok, by podomykać sprawy na uczelni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Życze powodzenia i w Waszych planach! Mam nadzieję, że wszystko potoczy się po Waszej myśli, jednak gdybyś jednak musiała przez jakiś czas zostać jeszcze w Polsce to nie obawiaj się tego, na pewno sobie poradzicie :)

      Usuń