Kosmetyczna retrospekcja roku 2014

niedziela, 18 stycznia 2015 | 27 komentarzy |
Długo zastanawiałam się w jakiej formie zrobić podsumowanie 2014 roku na blogu. Z pomocą przyszła mi Cammie, która niedawno opublikowała na swoim blogu podsumowanie w formie retrospekcji. Pomysł niesamowicie mi się podoba, więc zainspirowałam się nim w stworzeniu własnej retrospekcji roku 2014 podzielonej na dwie części - kosmetyczną i niekosmetyczną.

Z czym kosmetycznie kojarzy mi się ubiegły rok? Przede wszystkim z wyższą półką cenową, która zaczęła pojawiać się w mojej kosmetyczce. Wprawdzie w 2013 roku weszłam w posiadanie jednego różu MACa, który mogę z powodzeniem nazwać kosmetykiem wysokopółkowym, ale to ubiegły rok wzbogacił mnie w marki takie jak Urban Decay, Clinique, Clarisonic czy BeautyBlender, o których do tej pory mogłam tylko marzyć.


W mojej kolorowej kosmetyczce królują obecnie dwie palety marki UD - Naked 3 i Naked Basic 2. Obie pięknie skomponowane, świetnie napigmentowane, samoblendujące się i trwałe. Podkreślone nimi powieki wymagają już tylko tuszu, który pogłębi spojrzenie. W tej roli najlepiej sprawdzał się High Impact z Clinique, którego dwie miniaturki dostałam w sierpniu w Sephorze w ramach wymiany starych tuszy na nowe. Tusz ma klasyczną, niezbyt wielką szczotkę z syntetycznego włosia i kremową konsystencję, która pokrywa rzęsy intensywną czernią pogrubiając je i rozczesując. Nie spodziewałam się po tej mascarze takiego efektu, ale jestem zachwycona. Oprócz wymienionych wyżej produktów do ulubionych kosmetyków kolorowych mogę zaliczyć korektor NYX HD Concealer, który w ulubieńcach pojawił się już w kwietniu 2014. Od tej pory dzielnie mi towarzyszy, z krótką przerwą na wykorzystanie zapasów. Jednak NYX nie ma sobie równych. Przepiękny jasny kolor nadaje się zarówno pod oczy i do konturowania twarzy. Nie waży się, nie zbiera i nie ściera. Nie wiem jakim cudem przeoczyłam fakt, że nie opublikowałam Wam jeszcze recenzji takiego ulubieńca. Ostatnim produktem, który wprowadził mój makijaż na nowy poziom jest definitywnie rewolucyjny BeautyBlender. Wprawdzie w tym roku pojawił się u mnie 3 gąbki do makijażu, jednak to BB sprawia, że makijaż wygląda jak druga skóra i sprawdza się przy każdym podkładzie, zarówno płynnym, jak i mineralnym.


W zakresie codziennej pielęgnacji również poszłam o kosmetyczną półkę wyżej. Niezawodny Pan Mąż pod koniec lutego obdarował mnie szczoteczką Clarisonic Mia 2, z którą od tej pory się nie rozstaję. Nie tylko dokładnie oczyszcza skórę, ale zastępuje również peeling. Jako uzupełnienie demakijażu korzystam w tej chwili z balsamu Take The Day Off, który skutecznie oczyszcza nie podrażniając skóry. Wprawdzie balsam pojawił się u mnie pod koniec zeszłego roku, ale myślę, że napisanie tu o nim nie będzie nadużyciem, skoro z miejsca pokochałam ten produkt. W 2014 roku znany i lubiany Effaclar Duo zamieniłam na Active Creme z SVR, co było strzałem w dziesiątkę. Z kremem La Roche-Posay długo musiałam czekać na efekty, Active Creme zapewnia mi je w kilka dni, pozbawiając mnie problemu z zaskórnikami czy nadprodukcją sebum. Ostatnim kosmetykiem, któremu chciałabym poświęcić chwilę jest olej ze słodkich migdałów. Nie zastąpiłam nim oleju arganowego, który wciąż króluje w pielęgnacji mojej skóry, ale wprowadziłam go jako uzupełnienie. Olej ze słodkich migdałów świetnie się nadaje do przeprowadzania masażu ud i pośladków, bo nie jest nazbyt tłusty, ale jednocześnie nie wchłania się zbyt szybko. Dodatkowo ma właściwości ujędrniające i antycellulitowe.


Paznokciowo wciąż jestem wierna marce Essie, która wciąż na nowo rozkochuje mnie w sobie niesamowitymi kolekcjami i odcieniami. Popatrzcie na przykład na Resort 2014 czy kolekcję zimową. Jednak rok 2014 przyniósł moim paznokciom przede wszystkim zmianę kolorystyczną. Lubiane do tej pory czerwienie, róże i intensywne kolory zastąpiłam modnymi pastelami, które okazały się niezastąpione zarówno zarówno na co dzień, jak i na wieczór. Nigdy nie przepadałam za tego typu odcieniami, ale Essie stworzyło kilka, które fantastycznie wyglądają na moich dłoniach nie powodując efektu trupiej skóry. Na zdjęciu możecie obejrzeć ulubione: Urban Jungle, Roomper Room, Sugar Daddy, Coctails&Coconuts oraz mniej ulubione: Find Me An Oasis i Tuck In My Tux.


Nie wpadłam jednak w pełne zblazowanie czy snobizm i pomimo wielkiej chcicy na podkład MAC i częściowo odłożonych pieniędzy wciąż sięgam po ogólnodostępne tańsze kosmetyki. Jednym z moich wielkich come backów w roku 2014 były maseczki z serii Planet Spa Avonu. Szara antybakteryjna z tej serii była moją pierwszą maską i wciąż mam do niej sentyment, jednak w tej chwili w zbiorach mam resztki rewitalizującej maseczki z żeń-szeniem typu peel-off oraz polecaną przez digitalgirl13 odświeżającą maseczkę z kwiatem frangipani i trawą cytrynową. Obie rewelacyjnie się spisują na mojej cerze. Polskim odkryciem tego roku jest dla mnie marka Ziaja, która do tej pory była mi dość obojętna. Zainwestowałam w kilka naprawdę fajnych kosmetyków, jednak do najlepszych z nich należą tonik zwężający pory, który rewelacyjnie odświeża, a także maskę zwężającą pory, która ładnie wygładza i nawilża cerę.

Chociaż starałam się wybrać najciekawsze i najlepsze kosmetyki w moich zbiorach, które zobrazowałyby zmiany jakie zaszły w 2014 roku, to okazuje się, że post wyszedł mi całkiem obszerny. Mam jednak nadzieję, że znajdą się wytrwali, którzy przebrną przez ten post ;)

A jaki kosmetycznie był Wasz 2014? Pojawiły się u Was jakieś niesamowite nowe kosmetyki, a może trzymacie się sprawdzonych produktów?

Pozdrawiam,

Kasia

27 komentarzy :

  1. U mnie tez w tym roku, choc nie tylko w tym pojawiło sie sporo wysokopółkowych;) ciekawi mnie ten korektor NYX :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne kosmetyki, zwłaszcza paletki Naked :D

    OdpowiedzUsuń
  3. nie wiedziałam że Ziaja ma maskę w takiej formie! muszę zgłębić temat

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest do kupienia tylko w salonach Ziaji albo przez internet! Ma żelową formułę o ziołowym zapachu, ale świetnie się sprawdza zarówno nałożona na kilkanaście minut jak i na całą noc :)

      Usuń
  4. I kolejna pozytywna opinia na temat beautyblender'a. Od dłuższego czasu mam ochotę wypróbować tej gąbeczki ale nadal nie jestem w stanie przekonać siebie samej do zakupu. Niech ktoś mi da porządną motywację, proszę ;)

    hellourszulkka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Perełki :) Widzę tu kilka moich ulubieńców :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Znam jedynie serię Liście Manuka, którą naprawdę lubię :).

    OdpowiedzUsuń
  7. Same wspaniałości <3 Muszę wypróbować w końcu ten korektor NYX :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! Odpowiednio dobierz kolor i gwarantuję Ci, że stanie się Twoim ulubieńcem :)

      Usuń
  8. paletek naked to Ci zazdroszczę, choć sama chciałabym przygarnąć naked 2 lub naked 1 :) na korektor z nyxa też będę polować przy następnej okazji zakupów, bo widziałam u iwetto, że jest świetny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś kolorystyka Naked 1 i 2 nie specjalnie mi leży. Mam jeszcze dość podobne odcienie z Inglota czy Sleek'a więc nie potrzebuję dublować kolorów ;) Może jak wykończę resztki w wypraskach i zacierpię na brak tego typu odcieni to pomyślę o zakupie.

      Podzielam opinię Iwetto, że korektor NYX jest rewelacyjny :)

      Usuń
  9. korektor NYX'a jest i moim ulubieńcem minionego roku a Naked zazdroszczę

    OdpowiedzUsuń
  10. szkoda, że mam wrażliwą cerę i nie mogę stosować mechanicznych peelingów. taka szczotka to ciekawy bajer.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczotka jest bardzo przydatna. Od razu zdementuję pogłoskę, że nie nadaje się dla wrażliwej cery. Jestem atopikiem od 20 lat (Atopowe Zapalenie Skóry) i moja skóra jest wybitnie wrażliwa, alergiczna i wymaga specjalistycznej pielęgnacji. Miałam dwa rodzaje szczotek Clarisonic (do wrażliwej - białą i bardzo wrażliwej cery - niebieską) i obie są rewelacyjne. Nie ma podrażnienia, opuchnięcia, zaczerwienienia, schodzącej skóry czy czegokolwiek innego. Powiem szczerze, że sławetny peeling morelowy Soraya jest już bardziej inwazyjny niż ta szczotka. Oczywiście na sucho da się uzyskać mocniejszy efekt, ale nawet on nie podrażnia skóry. Więc polecam nawet do bardzo wrażliwej cery :)

      Usuń
  11. najchętniej bym wszystkiego spróbowała, ale bardziej się składniam ku foreo lunie niż clarisonicu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Foreo ma ciekawy kształt i kolorystykę. Jest bardzo gadżeciarskie ;) Ja jednak zostanę przy Clarisonicu, bo odstrasza mnie to, że nie można wymieniać wypustek, a jedynie je myć. Z resztą nie widzę sensu kupowania szczotki sonicznej, skoro jedną mam. Jednak na wielu blogach polskich i zagranicznych można znaleźć porównanie obu produktów i wybrać najlepszy dla swoich potrzeb :)

      Usuń
  12. Mam ochotę na tę maskę z Ziaji :) A tonik manuka posiadam i bardzo lubię, również warto zwrócić uwagę na pastę oczyszczającą z tej serii.
    U mnie 20014 obfitował w wiele odkryć kosmetycznych, który zrobiły przewrót w mojej pielęgnacji- czarne mydło, oleje, kosmetyki Sylveco i inne wspaniałości, o których pisałam w ulubieńcach :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zaciekawiłaś mnie tą maską z Ziaji. Będę musiała wypróbować.

    Pozdrawiam, Ewela :)

    OdpowiedzUsuń
  14. muszę znaleźć te lakiery Essie, wszędzie widze pozytywne opinie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie nie polubiłam Essie. Co prawda mam jedynie 2 buteleczki i zanim ostatecznie powiem im 'nie', mam zamiar kupić jeszcze dwie, bo istnieje możliwość że trafiłam na felerne okazy.

      Usuń
  15. Najbardziej zazdroszczę palet UD :) Sama zastanawiam się nad zakupem, ale dość rzadko używam cieni. Ale te opakowania...Sroka ze mnie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że z tymi cieniami polubiłabyś malowanie się na codzień. Cienie są bardzo dobrze napigmentowane i świetnie się ze sobą łączą nie wymagając wiele wysiłku. Fajny makijaż jest gotowy w parę minut :) A opakowania są cudne! Szczególnie to z Naked 3, wygląda bardzo elegnacko :)

      Usuń
  16. Korektor z Nyx jest moim ulubionym:) Odkryłam go na początku zeszłego roku.

    OdpowiedzUsuń