Coming Soon

poniedziałek, 31 marca 2014 | 11 komentarzy |



Co chcielibyście zobaczyć w pierwszej kolejności?

Essie Resort 2014: Under The Twilight

sobota, 29 marca 2014 | 15 komentarzy |


Jestem bardzo spóźniona z tym postem. Wiem, pokornie chylę głowę i przepraszam Was bardzo. Bez zbędnych wstępów zapraszam na ostatnią odsłonę Resort 2014: Resort Fling Collection, czyli Po Zmierzchu, czy jak kto woli – Under The Twilight. Najciemniejszy i najmniej wiosenny lakier, w tej bądź co bądź wiosennej kolekcji.



Under The Twilight ma konsystencję bardzo podobną do Coctails&Coconuts, czyli coś w rodzaju śmietany kremówki. Jest do tego niesamowicie wręcz napigmentowany i kryjący, więc do zadowalającego manicure spokojnie wystarczy jedna warstwa (na zdjęciach są dwie). Schnie bardzo szybko dając średnio błyszczące wykończenie. Jedna warstwa pokryta topem utrzymała się na moich paznokciach 4 dni mimo bardzo ciężkich warunków, z jakimi przyszło się moim dłoniom zmierzyć, więc nie jest to wynik ani bardzo zły, ani bardzo dobry jak na Essie. Zadowalający. Najfajniejszą jednak stroną tego lakieru jest kolor – ciemny, intensywny. Ni to granat, ni to wiśnia, ni to śliwka węgierka. Wielowymiarowa jak zjawisko, do którego nawiązuje nazwa lakieru. 





Jeżeli miałabym podsumować tę kolekcję jednym słowem, to myślę, że najbardziej pasowałoby: zaskakująca. Zarówno wykończeniami, jak i kolorystycznie. A gdybyście poprosili mnie o wybranie jednego lakieru z Resort 2014, który uważam za naprawdę godny zakupu, to odpowiedziałabym, że Coctails&Coconuts. Chociaż musiałabym się chwilę zastanowić czy nie oddać pałeczki pierwszeństwa Under The Twilight. Oba zasługują na uwagę: za krycie, kolor, trwałość i łatwość aplikacji. 


Pozostałe recenzje lakierów z kolekcji Resort 2014, znajdziecie tu: Coctails&Coconuts, Find Me An Oasis, Resort Fling.

A Wam który lakier najbardziej przypadł do gustu?

Pozdrawiam,
Kasia

Essie Resort 2014: Resort Fling

piątek, 21 marca 2014 | 14 komentarzy |
Następna część sagi o wiosennej kolekcji Essie. Tym razem na tapecie flagowy lakier kolekcji, czyli Resort Fling, czy jak mówi wujek Google: kurortowa uciecha ;)



Resort Fling jest dla mnie największym zaskoczeniem tej kolekcji, bo jest to nie spotykany przeze mnie dotychczas w ofercie Essie, żelek. Przepiękny morelkowy lakier o żelowym wykończeniu. Niestety, jak to czasami bywa z lakierami o tym wykończeniu, pełne krycie uzyskałam po trzech warstwach, które do najcieńszych nie należały. Lakier bardzo szybko schnie na wysoki połysk, więc top nałożyłam raczej z przyzwyczajenia niż konieczności. Trwałość też jest dużym plusem, szczególnie w porównaniu do Find Me An Oasis, który poodpryskiwał już drugiego dnia. Resort Fling ładnie trzyma się na paznokciach od 4 dni. Wprawdzie z pościeranymi końcówkami, ale się trzyma ;)






Lubicie lakiery o żelowym wykończeniu? Jak podoba się Wam Resort Fling?

Pozdrawiam,
Kasia

Ps. Under The Twilight, z podsumowaniem kolekcji pojawi się na blogu we wtorek, ponieważ weekend mam mocno rozjazdowy. Chcecie zdjęcia z jedniodniówki w Londynie? :>

Waniliowa Selma

wtorek, 18 marca 2014 | 14 komentarzy |
Wczoraj na facebook’u pokazywałam zdjęcie opakowania prezentu, który dostałam w niedzielę w nocy. Byłam tak zmęczona, że nie zauważyłam takiej wielkiej torby stojącej na stole, dopiero mój M. powiedział mi, że coś na mnie czeka.


Wiecie co jest najlepszym przyjacielem kobiety? I nie chodzi mi tu o diamenty, brylanty czy inne błyskotki. Najlepszym przyjacielem, a właściwie przyjaciółką, jest fantastyczna torebka. Wybaczcie, że znowu się tutaj chwalę, ale jak się dostaje wymarzony prezent od ukochanego, to jest jak gwiazdka z nieba i naprawdę chciałoby się podzielić radością. Nie przedłużając przedstawiam Wam moją nową przyjaciółkę – waniliową Selmę prosto ze stajni Michael’a Kors’a.



Jak wszystkie modele Selmy, ta również wykonana jest ze skóry Saffiano o fantastycznym kratkowanym wykończeniu. Cytując mojego M.: „babeczka w sklepie bardzo jarała się tą skórą”. Ja też się jaram, skórą, kolorem, detalami, wykończeniem, absolutnie wszystkim. Jestem w niebie.





Jakie są Wasze wielkie zakupowe marzenia?

Pozdrawiam z siódmego nieba,
Kasia

Essie Resort 2014: Find Me An Oasis

niedziela, 16 marca 2014 | 17 komentarzy |
Znajdź mi oazę. Chyba spokoju. Ale od początku! Find Me An Oasis to lakier, który spotkał się z dużym zainteresowaniem w komentarzach pod postem o nowej kolekcji Resort 2014: Resort Fling Collection. W istocie jest to lakier interesujący, bo w ofercie żadnej z firm nie znalazłam tak pięknie rozbielonego błękitu. Znowu Essie zachwyca niepowtarzalnymi odcieniami.



I to chyba wszystko jeżeli chodzi o zachwyty, bo w trakcie malowania aż trudno mi było uwierzyć, że moja ulubiona firma wydała lakier, który tak smuży i słabo kryje. Podejrzewam, że smużenie wynika z konsystencji trochę gęstszej niż ta w lakieru Coctails&Coconuts. Do tego słabe krycie powoduje, że aplikacja wymaga sporo wysiłku. Po pierwszej warstwie stwierdziłam, że muszę nakładać lakier trochę grubiej i to też nie pomogło, bo prześwity wciąż występowały. Skończyło się na trzeciej warstwie. Aż strach pomyśleć co by było, gdybym nakładała go cieniej, 4-5 warstw murowane. Sobota, środek nocy i malowanie paznokci po ciężkim dniu? Uwierzcie, że przeklinałam ten lakier strasznie.  Jeżeli chodzi o szybkość wysychania, to nie mam na co narzekać, chociaż wcale mnie to nie pocieszało, skoro lakier wciąż nie wyglądał dobrze.

A teraz zdjęcia. Czy warto było się tak męczyć dla efektu na paznokciach?




Kolor podoba mi się strasznie. Nie jest to biel modna w zeszłym sezonie, która nie u każdego wyglądała dobrze. Find Me An Oasis to odcień bardo orzeźwiający, bardzo intensywny i bardzo cool ;) Mocno rozbielony błękit z delikatną nutką szarości. To jeden z tych kolorów, który będzie królował tego lata.




A jak Wam się podoba lakier? Warto w niego zainwestować mimo problemów z aplikacją?

Pozdrawiam,
Kasia

Ps. Jak widać – udało mi się dojść do jako takiego porozumienia ze światłem i zdjęcia wyglądają całkiem nieżle. Ostatnie były za ciemne, chociaż dobrze oddawały kolor lakieru. Receptą okazało się przeniesienie planu zdjęciowego w inne miejsce. 

Essie Resort 2014: Coctails&Coconuts

sobota, 15 marca 2014 | 18 komentarzy |
Pierwsza część sagi o wiosennej kolekcji Essie. Coctail&Coconuts, czy jak kto woli – koktajle i kokosy. Najbardziej elegancki odcień nude z całej kolekcji. Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że jest jednym z najelegantszych ze wszystkich nudziaków, które miałam okazję testować.


Jeżeli chodzi o stronę techniczną, to nie mam mu nic do narzucenia – konsystencja śmietanki, świetnie kryje (na zdjęciach są 2 warstwy) i niesamowicie krótko schnie. Do tej pory na paznokciach mam go już 4 dzień i nie widać nawet startych końcówek, więc trwałość Essie dalej podbija moje serce.



Coctails&Cocounts to odcień piękny, ale bardzo niejednoznaczny i trudny do uchwycenia. Z jednej strony, to odcień trochę brudnego piasku, nie z plaż nad Bałtykiem, gdzie piasek ma trochę żółtych tonów. To raczej plaże pół-kamieniste. Do tego jest przepiękny srebrny shimmer, który sprawa, że lakier jest jeszcze chłodniejszy i odbija światło. I tu jest cała niejednoznaczność – w słońcu lakier jest mega błyszczący i niesamowicie jasny, w cieniu staje się dużo ciemniejszy i stonowany. Uwierzcie, że natrudziłam się, żeby zrobić mu zdjęcie.




Na palcu środkowym tego zdjęcia widać jak lakier zachowuje się przy zacienieniu.




Ja uwielbiam ten kolor i jestem pewna, że jeszcze wielokrotnie zagości na moich paznokciach. Zastanawiam się nawet czy nie kupić dużej buteleczki. A jak Wam się podoba Coctails&Coconuts? Podbił Wasze serca?

Pozdrawiam,
Kasia

Essie Resort 2014: Resort Fling Collection z Maani.pl

czwartek, 13 marca 2014 | 21 komentarzy |
Stwierdziłam u siebie Essiemaniactwo zaawansowane. Niestety nie znaleziono na to jeszcze lekarstwa, dlatego muszę cierpieć i wzdychać do większości nowości wprowadzanych przez firmę. Tak było  przypadku kolekcji wiosennej Resort 2014: Resort Fling Collection. A ponieważ w zeszłym roku spodobała mi się opcja zakupu kosteczek z mini lakierami, to i teraz skusiłam się na taką formę.


Kosteczka zawiera 4 lakiery w 5 militrowych opakowaniach do złudzenia przypominających pełne wersje. Różnica jest taka, że kosteczkowe lakiery mają cieniutki pędzelek znany z wersji amerykańskiej lakierów lub linii profesjonalnej. Dla przypomnienia: Essie dostępne stacjonarnie w Polsce mają grube spłaszczone pędzelki.

Uwaga, przemycam reklamę ;) Lakiery dostałam w sklepie internetowym założonym przez Manię z bloga Lakierowa Mania Mani. Asortyment jest bardzo ciekawy, bo Mania postarała się, żeby udostępnić Polkom marki, które do tej pory było naprawdę ciężko dostać. Ceny są bardzo przystępne i często można trafić na promocje. Do tego ekspresowa przesyłka i uroczo zapakowane produkty. Serdecznie zapraszam do maani.pl!



Kolekcja Resort 2014 zawiera cztery lakiery: elegancki nude ze srebrnym shimmerem o nazwie Coctails&Coconuts (kilk), mglisty rozbielony błękit Find Me An Oasis (klik), intensywny śliwkowy granat Under The Twilight i flagowy lakier kolekcji w odcieniu kremowej brzoskwini o nazwie Resort Fling (klik).



Ta duża ilość zdjęć wynika z mojego zachwytu kolekcją. Obawiam się, że moje uzależnienie tylko się pogłębia, bo w planach już mam kolekcję letnią Essie. Te odcienie niebieskiego, miodzio!


Brak swatchy spowodowany jest faktem, że każdy lakier zasługuje na odrębnego posta, dlatego wiecie – Stay Tuned ;)

Jak Wam się podoba kolekcja? Jakiś lakier szczególnie przypadł Wam do gustu? Który chcielibyście zobaczyć jako pierwszy?

Pozdrawiam,
Life In Dots