10 twarzy Lutego

poniedziałek, 10 marca 2014 | 23 komentarze |
Wydarzenie miesiąca
Zostałam inżynierem. Pisałam Wam o tym tutaj.

Kosmetyk kolorowy miesiąca


Ostatnie dwa tygodnie lutego byłam wolna od wszelkich obowiązków. W związku z tym miałam czas na zajęcie się domem rodziną i własnym zdrowiem. A że jedyne miejsca, gdzie się pojawiałam to sklepy i siłownia, nie potrzebowałam zbyt wielu kosmetyków. Bez jednego jednak obyć się nie mogłam – tuszu do rzęs. Ostatnio zaś króluje u mnie SuperShock Max z Avon’u. Świetny dzienny tusz!

Kosmetyk pielęgnacyjny miesiąca


Luty był miesiącem intensywnej regeneracji i odżywiania skóry. Królowały u mnie peelingi, balsamy i masła. Z tych produktów jako kosmetyk miesiąca wybrałam masła The Body Shop z kolekcji zimowej – pierniczkowe i waniliowe. Mocno odżywiające i przepięknie pachnące.

Zakup miesiąca
Staram się wprowadzać minimalizm i jakość do mojej kosmetyczki (z resztą nie tylko do kosmetyczki), dlatego nie poszalałam zakupowo w tym miesiącu, ale znalazłam rzecz, z której najbardziej się cieszę. Essie Sugar Daddy jest lakierem, któremu długo się opierałam. Okazał się rewelacyjny do delikatnego i eleganckiego manicure. Z jakiegoś bliżej nieokreślonego powodu zabrakło mi zdjęcia lakieru. Wybaczcie.

Gadżet miesiąca


Chwaliłam się już moim prezentem. Mia 2 jest pielęgnacyjno-gadżeciarskim ideałem. I myślę, że jeszcze nie raz pojawi się na blogu.

Trik miesiąca


Co zrobić, gdy po bardzo intensywnie nawilżających maseczkach na skórze pojawiają się niedoskonałości? Okazuje się, że sprawa jest bardzo prosta – wystarczy zastosować tonik, który znormalizuje pH skóry. Tonik sprawdza się nie tylko po maseczkach, ale także po peelingach czy oczyszczaniu skóry szczoteczką soniczną. Taki niepozorny, a taki wielki!

Zapach miesiąca
źródło
Puszyste ręczniki. Jeden z moich ulubionych zapachów ze stajni Yankee Candle – świeży, nowoczesny i bardzo intensywny.

Książka miesiąca
źródło
Nigdy nie ciągnęło mnie do książek Kinga, ale po obejrzeniu filmowej Carrie czułam niedosyt i musiałam sięgnąć po książkę. Okazało się, że film nie dorasta jej do pięt. Książkowa Carrie to nie jest ani sierotka Marysia, ani maszyna do zabijania pokazana w filmie, tylko normalna nastolatka stłamszona przez matkę. Pochłonęłam w kilka dni. Polecam.

Film miesiąca
źródło
Do Carrie podchodziłam z wielkim entuzjazmem i film naprawdę mi się podobał. Momentami przerysowany, ale nadrabiała zarówno Julianne Moore, która najlepiej wypada w lekko schizofrenicznych rolach, jak i aktorka grająca główną bohaterkę. I dobrze, że film był tylko wstępem do książki,  innym przypadku byłabym bardzo niezadowolona z tej ekranizacji.

Słowo miesiąca
Zmiany. Zarówno w życiu, jak i domu. Cały luty to było  jedno wielkie przemeblowanie i to nie tylko mieszkania ;)

23 komentarze :

  1. miałam obejrzeć ten film i zapomniałam :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Film Carrie oglądałam :) Książki niestety nie czytałam i koniecznie muszę po nią sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chętnie wypróbuję to waniliowe masełko :) Mmm :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy ta wersja jest jeszcze dostępna, bo to zimowa limitowanka. TBS ma chyba jednak w stałej ofercie jakąś waniliową serię :)

      Usuń
  4. Też skusiłam się na Clarisonic i nie wiem jak mogłam żyć bez tej szczoteczki ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też mam ten tonik. Ze wszystkich do tej pory testowanych wypada najlepiej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dopiero teraz odkrywam tuniki, wcześniej używałam hydrolatów. Ten naprawdę fajnie się sprawuje i podejrzewam, że odkupię opakowanie po skończeniu tego ;)

      Usuń
  6. Gratuluję zostania inżynierem. :) Clarisonica jeszcze nie mam, ale marzę o nim. To masełko też chętnie wypróbuję. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;) mam nadzieję, że Twoje marzenie o Clarisonicu się spełni, bo szczoteczka jest naprawdę super!

      Usuń
  7. Akurat tego tuszu nie miałam, ale te poprzednie wersję super schock bardzo lubię i chętnie do nich wracam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja poprzednich wersji nie miałam, a tą kupiłam pod wpływem opinii Hani z kanału digitalgirl13 ;) Jeśli jednak są tak dobre jak SuperShock Max, to z chęcią się skuszę :)

      Usuń
  8. Sama jestem ciekawa filmu Carrie, ale nigdzie nie znalazłam online w dobrej jakości.. ;/
    The body shop to jest w ogóle moje marzenie, żeby mieć cokolwiek z tej firmy <3 tak samo z Yankee ;)
    O tej maskarze nie słyszałam, a na Essie też bym się skusiła :)
    fajna taka seria postów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że seria się podoba ;)

      Podejrzewam, że lada chwila Carrie pojawi się w dobrej jakości, bo o ile się nie mylę film został już wydany na DVD.

      Te masełka to moje pierwsze produkty TBS, bo mam wciąż obawy przed prawdziwością stwierdzenia, że nie testują na zwierzętach, skoro to koncern L'Oreal. Nie mniej masełka są świetne i warto polować na promocje, bo mi udało się je kupić w promocji 3 za 2 ;)

      Usuń
  9. Kolejna osoba chwali ten tusz z Avonu, aż mnie zaintrygował, choć za tą marką nie przepadam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Avon ma swoje hity i buble. Ten tusz, moim zdaniem, spokojnie można zaliczyć do hitów, tak jak całą serię Planet Spa ;)

      Usuń
  10. Oj film stanowczo nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Książka i film bardzo mnie zaciekawiły. :)

    OdpowiedzUsuń