Boom Boom Room, czyli włóż róż

wtorek, 24 września 2013 | 19 komentarzy |


Długo nie mogłam się przekonać do klasycznego różu na paznokciach. Takiego mega pink. Jeżeli już to amarant, malina albo nude z nutką różu. Wszystko się zmieniło, kiedy na swatchach w internecie zobaczyłam Boom Boom Room, czyli idealny odcień Barbie-różu. Bardzo zwracający uwagę, bardzo intensywny.




Boom Boom Room to część neonowej kolekcji Essie na rok 2013. Jak na Essie przystało, lakier się idealnie rozprowadza, kryje po dwóch warstwach i szybko schnie. Trwałość też jest zadowalająca - 5 dni z lekko startymi końcówkami. Lubię to!




Na zdjęciach można zauważyć niewielkie nierówności na palcu wskazującym i małym - efekt utrudnionego rozprowadzania Good To Go przez gęstnienie produktu. Moje początkowe zadowolenie z tego topa zaczyna się ulatniać. Już niedługo więcej informacji na ten temat.



Macie swój ulubiony różowy lakier?

Ps. Jak wam się podoba czarno-białe tło?

Pozdrawiam,
Kasia

Starter Set

niedziela, 22 września 2013 | 11 komentarzy |


Uwielbiam pędzle do makijażu. Szczególnie do makijażu oczu i chociaż staram się nad sobą panować w trakcie zakupów (zarówno internetowych jak i tradycyjnych - face to face), to są takie pędzle, którym jednak nie udaje mi się oprzeć. Dlatego, prędzej czy później, w moje ręce musiał trafić zestaw pędzelków do makijażu oczu od Real Techniques. Szczególnie od kiedy odkryłam cudowny i wspaniały Blush Brush z tej samej firmy ;)




Zestaw składa się z 5 pięknie wykonanych pędzli. Rączka jest typowa dla pędzli tej firmy – długa, kolorowa, aluminiowa skuwka osadzona w gumowej końcówce. Włosie wszystkich pędzli jest przyjemne, miękkie, ale jednocześnie niesamowicie sprężyste, dzięki czemu świetnie się nimi pracuje. Pokrótce przedstawię Wam wszystkich członków zestawu :)

Deluxe Crease Blush

Deluxe Crease Brush
Pędzel, który zdecydował o tym, że kupiłam ten zestaw. Idealna, niewielka kuleczka, którą świetnie rozciera się cienie w załamaniu i ponad nim. Ja jednak używam tego pędzelka do innych celów. A mianowicie – rozcieram nim korektor pod oczami. Świetnie współpracuje z płynnymi korektorami, rozcierając je i „wpracowując” w skórę, dzięki czemu dobrze kryją nie gromadząc się w załamaniach.

Base Shadow Brush

Base Shadow Brush
Włosie tego pędzelka zakończone jest w trójkątny kształt, to znaczy, na środku jest najdłuższe. Uwielbiam go do podkreślania załamania. Na sam czubek nakładam ciemny cień i rozcieram go całym włosiem w załamaniu. Uzyskuję dzięki temu idealną smugę koloru, której intensywność można stopniować. Domyślacie się pewnie, że pędzel świetnie nadaje się do namalowania smoky eyes ;)   

Accent Brush

Accent Brush
Mój ulubiony pędzel z całego zestawu. Jego niewielkie rozmiary powodują, że pędzelek świetnie nadaje się do wszelkich czynności wymagających precyzji, np. nakładania cienia na dolną powiekę lub w wewnętrzny kącik. 

Pixel Point Eyeliner Brush
 Pixel Point Eyeliner Brush
Pędzelek idealny do nakładania cienia na linię rzęs lub malowania kreski żelowym eyelinerem. Niestety jego używanie wymaga wprawy przez co nie gości w moich dłoniach zbyt często.

Brow Brush
Brow Brush
Jak nazwa wskazuje - pędzelek stworzony do podkreślania brwi cieniem. I jest w tym świetny! Brwi zaznacza się szybko i skutecznie. Zastąpiłam nim ukochany do tej pory pędzelek z Inglota.

Uwielbiam zestaw i nie żałuję ani złotówki wydanej na niego. Polecam Starter Set zarówno początkującym (ze względu na zawarcie w nim podstawowych i najbardziej potrzebnych pędzli) jak i bardziej zaawansowanym. Zestaw możecie kupić w drogeriach internetowych za około 100 zł. Ja swój kupiłam w Mintishop.pl i za zestaw + przesyłkę zapłaciłam niecałą stówę.

A jak Wasz stosunek do pędzli? Macie ten zestaw? Lubicie?

Pozdrawiam,
Kasia

Lovely August, czyli podsumowanie sierpnia

środa, 18 września 2013 | 8 komentarzy |


Wybaczcie, że znowu mnie wcięło. Nie porzuciłam bloga. Czas zajmowały mi poszukiwania sali weselnej, obrona pracy dyplomowej mojego narzeczonego, moja praca i jeszcze wiele pomniejszych rzeczy, które odciągały mnie od bloga. Mam nadzieję, że po tych mało płodnych wakacjach jeszcze we mnie nie zwątpiłyście, bo powracam z wieloma przygotowanymi postami. Na początek jednak małe, spóźnione podsumowanie sierpnia.

1.      Najlepiej wspominane
22 sierpnia, czyli dzień moich zaręczyn <3


2.      Kosmetyczne zauroczenie
Tym razem pokażę mój zestaw idealny na wakacje, który sprawdził się zarówno na basenie, jak i wieczorową porą. 


Na buzię posmarowaną kremem z filtrem nakładałam krem BB od Eveline, aby wyrównać koloryt, do tego odrobina korektora (o ile była taka potrzeba) i całość utrwalałam pudrem Essence FIx & Matte. Oczy podkreślałam sprawdzonymi cieniami w kremie Color Tattoo w odcieniu brązowym lub turkusowym. Do tego tylko delikatne zaznaczenie brwi korektorem Delia Onyx i maźnięcie rzęs tuszem Volumythic 3D Miss Sporty. Twarz delikatnie brązowiłam bronzerem Essence z limitki Cucuba, a policzki podkreślałam ulubionymi różami: Mirrored Pink Sleek’a albo Cream Soda Mac’a. Dla mnie zestaw idealny, więc praktycznie niepotrzebna mi była reszta rzeczy z mojej wakacyjnej kosmetyczki

3.      Kosmetyczne rozczarowanie
Brak ;) Bo niewiele kupuje, a nie mam zapasów w domu, które mogłyby mnie rozczarować :P

4.      Kosmetyczne nabycie


W sierpniu w rączki wpadły mi tylko trzy artykuły, z których każdy okazał się rewelacyjny. Szampon Alterra Papaja & Bambus to kolejna rosmannowa pozycja, która świetnie się u mnie sprawdziła. Wodoodporny Eyeliner Essence ma bardzo wygodny aplikator i bardzo intensywny kolor czerni. Regenerujący krem do rzęs L’Biotica kupiłam dzięki Hani z kanału digitalgirlworld13 i na razie jest w fazie testów, ale już widzę pierwsze pozytywne rezultaty :)

5.      Muzyczne uzależnienie
W tym miesiącu najczęściej towarzyszyła mi piosenka Mindy Gledhill.


6.      Książkowe zaczytanie

źródło: empik.com
Nad basenem w Grecji towarzyszyły mi dwie książki: romansidło Nory Roberts, przez które przebrnęłam z wielkim trudem i świetna książka obecnego prezesa linii lotniczych LOT - Sebastiana Mikosza pod zacnym tytułem Leci z nami pilot. Klika prawd o liniach lotniczych Książka przyjemna i lekka, w bardzo przystępny sposób opisuje działanie linii lotniczych, przeplatając fakty i liczby z opisami bardzo komicznych sytuacji, które mają czasami miejsce na lotnisku czy w samolocie. Książkę polecam nie tylko pasjonatom lotnictwa (bo Ci pewnie wiele z tej książki się nie dowiedzą), ale także ludziom, którzy chcą wiedzieć więcej, na przykład dlaczego bilety lotnicze są takie drogie?

7.      Filmowe objawienie

źródło zdjęć: filmweb.pl
Pozostaję w lotniczym klimacie przynajmniej w przypadku dwóch pierwszych pozycji, które miałam okazję obejrzeć. Jednak o jednej z nich nie będę się rozwodzić, chcę was tylko przestrzec. 90 minut do katastrofy to najgłupszy i najbardziej naciągany film, jaki oglądałam. Nie tykajcie nawet kijem, bo to strata czasu. Plan lotu to zupełnie inna historia. Zapomniana już przeze mnie Jodi Foster wciela się tam w rolę matki, wdowy i inżyniera, której wmawiane jest, że ma przywidzenia. A wszystko obleczone bardzo cienką i delikatną nicią intrygi. Polecam. Raport pelikana to klasyk, chyba nie muszę przedstawiać tego filmu?

8.      Kulinarne objawienie
Cudowna i wspaniała sałatka z arbuza i sera feta skropionych oliwą i posypanych świeżo siekaną miętą. Letnie pyszności!


9.      Podróżowe odkrycie


Grecja!!! Przepiękna i przecudowna. Odwiedziłam Chalkidycki Półwysep Kassandra ze swoimi pięknymi klimatycznymi miasteczkami i kamienistymi plażami. Miałam przyjemność też odwiedzić Meteory i Saloniki. Polecam tą część Grecji :)

10.  Sierpniowe osiągnięcie
Schudłam, przytyłam i w międzyczasie wytrzymałam 6 masaży antycellulitowych u Justyny z Ganga Studio Masażu. Nie wiem czy to zaliczyć do osiągnięć, ale chyba nie będę po raz kolejny pisać o zaręczynach?