Stylowo, czyli zaproszenia ślubne od Hello Prints

niedziela, 15 marca 2015 | 16 komentarzy |
Gdy zaczynałam planowanie ślubu i wesela wydawało mi się, że wybór papeterii ślubnej jest prosty, łatwy i przyjemny. Dopiero gdy zaczęłam szukać i dostawać próbki zdałam sobie sprawę ze swojej pomyłki. Możliwe, że oczekiwanie jasnych zaproszeń z niebieskim akcentem w dobrej jakości oraz pasującej do nich papeterii to dla polskiego rynku ślubnego po prostu za dużo.

Shiny Reviews || Marion Termoochrona, Serum

środa, 11 marca 2015 | 6 komentarzy |
Przygoda z ShinyBox to nie tylko comiesięczne oczekiwanie na kosmetyczne pudełko, ale także radość z odkrywania nowych marek, formuł i produktów, po które sama bym nie sięgnęła. Tak, jak w przypadku niepozornego serum termoochronnego Marion, o którym dzisiaj będzie mowa.

Makijaż || Garden Of Eden

wtorek, 10 marca 2015 | 14 komentarzy |
Pięknie się zrobiło za oknem, więc pomyślałam, że z tej okazji opublikuję lekki post, bez dużej ilości czytania, bo zdjęcia można obejrzeć nawet w parku na ławce ;) 
Są takie dni, gdy makijaż wychodzi mi wyjątkowo ładnie. Nie, nie łudźcie się, że na jakieś ważne wydarzenia. Wtedy zazwyczaj na przekór wszystkiemu cienie nie chcą się rozblendować, brwi krzywe, a podkład zważony. Jednak, gdy nie potrzebuję ładnego efektu, to zazwyczaj go otrzymuję. Tak było i tym razem, a że miałam jeszcze kilka minut do wyjścia do udało mi się sfotografować to co otrzymałam. Taka moja wariacja na temat palety Garden Of Eden, którą naprawdę uwielbiam ;)

Shiny Reviews || BingoSpa Chłodzący żel po opalaniu

niedziela, 8 marca 2015 | 5 komentarzy |
Kończy się kolejny tydzień, więc czas najwyższy na publikację następnej Shiny-recenzji. Dzisiaj w programie kaczka dziwaczka z zapowiedzią lata, chociaż za moim oknem dopiero dzisiaj zawitała wiosna. Chłodzący żel po opolaniu BingoSpa był lipcowym produktem budzącym największe kontrowersje. Bo na co komu taki miętus?

Nowe 10 twarzy Lutego

piątek, 6 marca 2015 | 23 komentarze |
Co się stało?

źródło
Zamówiłam zaproszenia ślubne! Po wielu trudnych i mozolnych poszukiwaniach zaproszeń nie tyle ładnych, co wartych swojej ceny – bez dziecinnych cekinów, strzępiących się wstążek i latających kartek. Zrezygnowana ostatnią resztką sił zamówiłam ostatnie próbki. Hello Prints uwiodło mnie prostotą wzorów, a jednocześnie jakością wykonania i możliwością skomponowania całej papeterii. Ale o tym dokładnie napiszę w oddzielnym poście ze ślubnej serii.