Raw Beauty

niedziela, 27 października 2013 | 22 komentarze |


Raw Beauty? Piszę się! Po więcej info zapraszam na bloga Agaty.

wersja black&white
oryginał ;)
Niedzielny look - umyte włosy, krem nawilżający i dres. To wszystko. Jakby ktoś się dziwił - bransoletki i pierścionka nigdy nie zdejmuję ;)

A Wy zdecydujecie się na zrobienie takich "nagich" zdjęć?

Vintage Romance - makijaż

piątek, 25 października 2013 | 38 komentarzy |

W końcu wyleczyłam swoje oczy z jakiejś dziwnej alergii, która mnie dopadła i mogę Wam pokazać makijaż wykonany paletką Vintage Romance. Na oczach mam tylko odrobinę podkładu All Matt Plus z Catrice, pudru z tej samej linii i bazy Stay On z Hean. W wewnętrznym kąciku i pod łuk brwiowy nałożyłam cień Nougat z paletki Au Naturel Sleeka. Na dolnej powiece mam cień A Vow In Venice oraz odrobinę Preety In Paris od wewnętrznego kącika. Jako cienia transferowego w załamaniu użyłam Propose In Prague. Na całą ruchomą powiekę nałożyłam Meet In Madrid i Lust In LA, a zewnętrzny kącik modelowałam cieniem A Vow In Venice pomieszanym z Love In London. Kreskę zrobiłam metalicznym linerem Golden Rose o numerku 10. NA rzęsy nałożyłam tusz I Love Extreme Crazy Volume.







Wiem, że zdjęcia mają wiele wad, ale postaram się popracować nad ich jakością i wykonaniem.

Pozdrawiam,
katarzyna.marika

Mój wintydż romans

sobota, 19 października 2013 | 35 komentarzy |


Vintage Romance opanował blogosferę! I ja muszę Was pozamęczać zdjęciami jednej z najładniejszych paletek Sleeka, bo koło takiego zestawienia kolorów nie można przejść obojętnie. Tadam!




Nie będę opisywać poszczególnych kolorów, to nie ma sensu. Przy odrobinie wysiłku znajdziecie ich pełno na kosmetycznych blogach, więc nie będę powtarzała po innych, bo nie wymyślę nic nowego - piękne fiolety i złota z odrobiną grafitu (po opis mogę Was odesłać na przykład do Gray, która porównała niektóre kolory do odcieni obecnych w innych paletkach tej firmy ;)). Swoje zdjęcia podrasowałam tak, żeby swatche jak najlepiej oddawały kolory. Mam nadzieję, że indywidualne ustawienia Waszych monitorów nie przekłamią ich za bardzo :P 





Vintage Romance mam od prawie dwóch tygodni i po codziennym jej użytkowaniu mogę co nieco o niej powiedzieć. Moim zdaniem to nie tylko jedna z najlepiej skomponowanych paletek Sleek'a, ale także produkt o świetnej jakości. Pokusiłabym się o powiedzenie, że to najlepsza jakościowo paleta cieni tej firmy (chociaż nie porównuje do serii Matts, której jeszcze nie mam). Cienie są świetnie napigmentowane, dobrze zmielone, nie tracą przy rozcieraniu, osypują się w stopniu minimalnym (i to tylko niektóre), a co najważniejsze - nie blakną w ciągu dnia (co często zdarza się cieniom Sleek'a, nawet tym nałożonym na bazę). Cienie najbardziej perłowe/metaliczne są tak kremowe (np. Meet in m Madrid, Romance in Rome czy Marry in Monte Carlo), że mam wrażenie, jakbym nakładała produkt w kremie, a nie w kamieniu. Do tego świetnie da się z nich wydobyć głębię, jeżeli wklepuje się je w powiekę (np. palcem albo załączonym aplikatorem). Mogłabym narzekać na brak jasnego matu do podkreślenia miejsca pod brwiami i rozcierania, ale nie będę. Jako cień transferowy świetnie sprawdza się delikatnie nałożony i mocno roztarty odcień Propose in Prague (do tego odcień brudnej cegły świetnie podbija i komponuje się z fioletami i złotem), a pod brwi można nałożyć na przykład cielistą kredkę. 


To jak ustosunkujecie się do mojej opinii? Lubicie tę paletę czy nie podbiła Waszego serca? A może dopiero planujecie zakup?

Pozdrawiam,
Marika

Ps. Na dniach dodam zdjęcia makijaży z użyciem tej palety ;)

Śliwka węgierka od Golden Rose

poniedziałek, 14 października 2013 | 25 komentarzy |
Poniedziałek! Nie uwierzycie, ale od czwartku miałam tak dużo pracy, że cieszę się, że tydzień się skończył. Jako, że dzisiaj troszeczkę odpoczywam (troszeczkę, bo w międzyczasie marynowałam grzyby, sprzątałam, robiłam naszyjnik i wiele, wiele innych ;)), to post, który chciałabym Wam zaserwować będzie krótki i przyjemny.



Dzisiejszy bohater to lakier Golden Rose z serii Rich Colour o numerku 31 w pięknym odcieniu śliwki węgierki. Idealny na jesień! Produkt ma 10,5 ml zamknięte w ładnej kwadratowej buteleczce ze srebrną nakrętką. Wyprodukowano go w Turcji i jest ważny 8 miesięcy od daty otwarcia. Swoją drogą pierwszy raz spotykam lakier o tak krótkiej dacie ważności. Ciekawe, bo mam go już rok i nie zauważyłam żadnej zmiany w jego właściwościach, dlatego nie zamierzam się go pozbywać. Lakier do kupienia w sklepie internetowym Golden Rose i sklepach stacjonarnych tej firmy za około 7 zł. Z góry przepraszam za słabe zdjęcia, ale robione były kalkulatorem już jakiś czas temu. Niestety nie udało mi się zrobić lepszych tak dobrze oddających kolor.



Lakier ma szeroki "maxi" pędzelek, w stylu Essie, którym szybko pokrywa się całą płytkę paznokcia. Konsystencja produktu jest rzadka, ale to nie przeszkadza w rewelacyjnym kryciu, dzięki perfekcyjnej pigmentacji. Starczy jedna warstwa, a druga jest formalnością podbijającą kolor. Wykończenie lakieru jest żelkowe, wygląda prawie jak hybryda. Jednak jego najlepszą cechą jest rewelacyjna trwałość - 7 dni bez odprysku to dla niego standard. I to za taką cenę! Świetna alternatywa dla Essie. Niestety, moim zdaniem, Golden Rose nie ma w ofercie tak wielu fantastycznych odcieni. 31 to jedna z ciekawszych propozycji tej firmy.



Znacie tę serię lakierów Golden Rose? Jak podoba się Wam ten kolor? Podobają Wam się takie ciemne odcienie? Jakie są Wasze jesienne faworyty lakierowe?

Pozdrawiam,
Kasia

Ps. Pochwalę się Wam moim naszyjnikiem ;) Niestety zdjęcie zrobione telefonem, więc jakość pozostawia wiele do życzenia. Jak się spodoba, to zrobię więcej zdjęć i coś o nim opowiem.


Essence Longlasting Lipstick

środa, 9 października 2013 | 31 komentarzy |
Marka Essence przygotowała na ten sezon kilka całkiem ciekawych nowości. Wśród nich znalazły się długotrwałe pomadki w dziesięciu pięknych odcieniach. Najpierw nie zwróciłam na nie wcale uwagi, od niechcenia wzięłam koralową, a następnego dnia pobiegłam po róż. Przepadłam i planuje zakup następnych.



Pomadki ukryte są w klasycznych satynowych czarnych opakowaniach z kolorowym paskiem oznaczającym odcień. Perełka wśród raczej tandetnych opakowań, które oferuje firma. Eleganckie opakowanie ukrywa w środku zakręcony sztyft z odciśniętą w nim bajerancką literką "e" (tak na wszelki wypadek, gdyby ktoś zapomniał jakiej firmy ma produkt ;)). Sztyft jest bardzo mocno osadzony w opakowaniu, dzięki czemu mamy wygodę użytkowania. Pomadki maja 3,8 grama wagi, 24 miesiące ważności i zostały wyprodukowane we Włoszech. Każda z nich kosztuje 10,99 zł i do nabycia jest we wszystkich drogeriach z podstawową szafą Essence.  I to tyle, jeżeli chodzi o suche fakty.

od lewej: 01 coral calling i 08 colour crush

Póki co w ręce wpadły mi dwa odcienie: 01 coral calling i 08 colour crush, czyli przytłumiona koralowa czerwień oraz intensywny amarantowy róż. Produkty są zbite, mają przyjemną konsystencję i dobrze się rozprowadzają na ustach. Nie suną jak po maśle, ale rozprowadzają się szybko i przyjemnie pozostawiając intensywny kolor z delikatnym połyskiem. Wykończenie pomadek nazwałabym satynowym. Longlasting Lipstick nie należą do produktów nawilżających, ale nie są też wysuszające i tępe. Jak bym miała je porównywać to raczej do pomadek Rimmel by Kate Moss, tylko, że propozycję Cosnovy lepiej się aplikuje, bo jest bardziej miękka. Nie podkreślają suchych skórek i nie ściągają skóry warg, ale czuć, że ma się je na ustach. Zapach pomadek przypomina mi produkty do makijażu, których używała moja babcia, czyli pudrowo-chemiczna, ale nie nachalna woń, której nie czuć po nałożeniu (inaczej niż w przypadku pomadek Kaśki z Rimmela, które aż odrzucają zapachem zarówno w trakcie aplikacji jak i noszenia). Jeżeli chodzi o trwałość, to kolor utrzymał się u mnie około 5 godzin w przypadku samego picia, co moim zdaniem jest naprawdę zadowalającym wynikiem. Niestety jest jedna rzecz, którą muszę zarzucić tym pomadkom - nie ścierają się równomiernie. W moim przypadku kolor dużo wolniej znika z konturów, co pozostawia troszkę przerysowany efekt. Pod tym względem trzeba uważać i od czasu do czasu zaglądać w lusterko. 

Pomadki na ustach prezentują się tak:

01 coral calling
08 colour crush
Jak widać na ustach pomadki wyglądają naprawdę ładnie. Aż trudno uwierzyć, że nie tak dawno temu w ogóle nie patrzyłam na kolorowe pomadki. Teraz te w odcieniach intensywnego różu czy koralu towarzyszą mi na co dzień i nie zamierzam z nich rezygnować. Szczególnie, kiedy moje oczy mają gorszy dzień i chcę jak najbardziej odciągnąć od nich uwagę.

Spotkałyście się już z tymi pomadkami? Jak Wam się podobają?

Pozdrawiam,
Kasia

****************

UWAGA! UWAGA!

Nowa pomadka Essence w odcieniu 08 color crush jest do wygrania w urodzinowym rozdaniu na moim blogu. Zapraszam tutaj ;)

Roczek

piątek, 4 października 2013 | 8 komentarzy |


Dzisiaj mija dokładnie rok odkąd opublikowałam pierwszego posta, tym samym mogę ogłosić, że mój blog obchodzi dzisiaj swoje pierwsze urodziny!

 

Z okazji pierwszego roczku będę miała dla Was niewielką niespodziankę, więc wiecie... Stay Tuned! :D