Essie Summer Collection 2017, czyli czy możesz oprzeć się francuskim słodkościom?

sobota, 3 czerwca 2017 | Brak komentarzy |

Dla Essie lato już nadeszło i w tym roku zaprasza do Francji. Historyczna dolina Loary, wino w Burgundii, festiwalowy klimat w Cannes czy wyrafinowany Paryż, wiecie co łączy te miejsca? Bagietki, makaroniki, eklery, suflety, rogale i moje ulubione pain au chocolat. Przepyszne, jedyne w swoim rodzaju francuskie wypieki, które stały się inspiracją dla stworzenia tej bardzo słodkiej, szykownej i romantycznej kolekcji. Mniam!


Jak każda regularna kolekcja Essie, letnia składa się z 6 lakierów w klasycznych buteleczkach z cienkim pędzelkiem charakterystycznym dla edycji amerykańskiej z czego ja zdecydowałam się na zakup czterech, które najbardziej zwróciły moją uwagę. Pierwsze zdjęcia reklamowe nie zwróciły na siebie mojej uwagi, wręcz przeciwnie znowu pomyślałam, że marka się powtarza. Na żywo jednak ten efekt znika, bo kremowe pastele, intensywne ciepłe barwy i ten metaliczny lawendowy róż zachęcają do tworzenia szalonych wzorów na paznokciach, które królują na wybiegach.



Éclair My Love to klasyczny (do znudzenia) bardzo letni i bardzo soczysty odcień czerwieni z nutką różu. Idealnie kremowy, wyraziście intensywny, bezbłędnie w stylu Essie. Nie muszę chyba wspominać, że aplikacja jest bezproblemowa?  


S’il Vous Play to perełka tej kolekcji o foliowym wykończeniu i niesamowitym odcieniu lawendowego różu. Boski zarówno solo, jak w również w postaci akcentu przy manicure innego koloru. Spodziewam się, że również w zdobieniach sprawdzi się bajecznie. Już nawet wiem, jak go wykorzystać! Foliowe/metaliczne wykończenia to, obok klasycznych kremów, coś co wychodzi marce naprawdę dobrze. Lakier rozprowadza się bez smug, wysycha na gładką satynę. Jest trochę rzadszy niż reszta kolegów w kolekcji, ale pigmentacja i tak daje radę.

Baguette Me Not  z czymś mi się kojarzy. Ups, chyba OPI wykorzystało już tą nazwę do jednego ze swoich odcieni. Brzydkiego, szczerze powiedziawszy. Koncepcja wtórna, ale wykonanie na medal. Niby to tylko liliowy krem, ale idealny pod względem właściwości. I taki piękny!


Blue-La-La jest odcieniem błękitu koło którego nie mogłam przejść obojętnie. Powiedzmy sobie jednak szczerze, że opieranie się niebieskim lakierom nie jest moją mocną stroną. Gdyby Elsa była prawdziwą kobietą na pewno nosiłaby ten mroźny odcień pastelowego błękitu o bajecznej formule. Kremowe lakiery Naprawdę są konikiem Essie. Ten błękit aplikuje się zdecydowanie przyjemniej niż Forget Me Not z wiosennej kolekcji Orly inspirowanej filmem La La Land.




To co, wybieracie się tego lata do Francji na słodkości?
Kasia

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz