Jestem na NIE #1

piątek, 20 lutego 2015 | 20 komentarzy |
Czasami w moim kosmetycznym życiu zdarzają się takie sytuacje, gdy napisanie wrednej, złej recenzji sprawia mi przyjemność. Nie, mylicie się, nie jestem masochistką. Po prostu są produkty, które wkurzyły mnie do tego stopnia, że zasłużyły na kilka niemiłych słów. A co zrobić z tymi, które nie zachwyciły, a jednocześnie nie zasłużyły na osobną recenzję? Wrzucić do jednego wora! I w ten sposób powstał pomysł na cykl „Jestem na NIE”, który co jakiś czas będzie się pojawiał na moim blogu. Hope You like it ;)



Alterra, Emulsja oczyszczająca Granat BIO
Produkt kontrowersyjny, bo uwielbiany na wielu blogach. Polecany do tego stopnia, że odwiedziłam parę Rossmannów zanim go przypadkiem złapałam i dumna ze zdobyczy pognałam do kasy. Uwielbiany przeze mnie zapach serii Granat&Aloes zwiastował sukces. W końcu to jedna z moich ulubionych serii do włosów. Granat, aloes i masło shea nie sprawdzają się jednak tak dobrze na mojej twarzy. Po pierwsze emulsja ma formę kremu z olejami, która wprawdzie oczyszcza twarz, ale jednocześnie pozostawia tłustą irytującą warstwę. Po drugie, podrażnia oczy, jeżeli nieopacznie dostanie się w ich okolice. Po trzecie, „nawilżające” warstwy nakładają się na siebie powodując, że po kilku użyciach skóra staje się tłusta i zapchana wołając o umycie. Po czwarte, na tak „oczyszczonej” buzi makijaż nie chce się trzymać. Po piąte, zapycha. Nie wykluczone, że nadaje się dla osób z bardzo suchą skórą, ale dla mieszańców takich jak ja, niespecjalnie.


Le Petit Marseillais, Douche Huile de Soin Noutrition
LPM nie zchwyciło mnie w trakcie ambasadorkiej akcji, ale nie chciałam przekreślać tej marki, więc Pan Mąż przywiózł mi z Francji wynalazek w postaci myjącego olejku z olejem arganowym i wyciągiem z kwiatu pomarańczy. W pierwszym momencie odrzucił mnie zapach specyfików do mycia łazienki. Ni to argan ni to pomarańcza, ale na pewno bardzo chemiczne. W drugim niedostateczne właściwości. Miał myć i nawilżać – myje w niewielkim stopniu, ale nie nawilża wcale. Nie pieni się w ogóle, więc jednorazowo zużywa się go całkiem sporo na pokrycie całej skóry. Stąd brak wydajności – po tygodniu mam mniej niż pół opakowania.


Rimmel, Kate Moss Lipstick 16
To, co widzicie na zdjęciach, to próba odratowania pięknego koloru zamkniętego za karę w okropnej pomadce, którą nie wiedzieć czemu zachwyca się pół świata. Może to mój urok, może to ta pomadka, ale na moich ustach wygląda po prostu źle. Wchodzi we wszelkie załamania, wysusza, wygląda nie świeżo, zbiera się w kącikach i wszystko co najgorsze. No, może nie najgorsze, bo dość trwała jest, ale co z tego? Chciałam jej dać szansę i przetopiłam według sposobu Red Lipstick Monster. Dodałam sporo wazelinowej pomadki nawilżającej i chciałam cieszyć wymarzonym kolorem. Niestety nie pomogło. Może w tym przypadku proporcja 1:1 nie jest właściwa, ale nie chciałam stracić koloru. Ostatecznie kolor został i okropne właściwości też. Chociaż jest odrobinę lepiej – już tak nie wysusza.


Jak podoba Wam się taka forma recenzji? Chcielibyście następne posty z tej serii? Mieliście styczność z produktami, o których piszę? Zdały egzamin? Jak zwykle czekam na Wasze komentarze ;)

Pozdrawiam,

Kasia

20 komentarzy :

  1. Na szczęście żadnego nie miałam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przez pewien czas kusiły mnie kosmetyki Le Petit Marseillais, aż w końcu po przeczytaniu kilku negatywnych recenzji sobie odpuściłam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I chyba dobrze wyszło, bo kosmetyki są naprawde słabe...

      Usuń
  3. Krótko i treściwie. Podoba mi się ta forma. A co do produktów, to nie miałam żadnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Nie każdy lubi takie krótkie formy :)

      Usuń
  4. A ja akurat lubię tę emulsję Alterry :) co zaś się tyczy LPM to nie rozumiem ich fenomenu na blogach, dla mnie to zupełne zwyklaki. Miałam waniliowy żel, bardzo ładnie pachnial ale wydajność słaba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że emulsja zbiera wiele pozytywnych opinii i szkoda, że u mnie się nie sprawdziła. Ja niestety nie trafiłam w asortymencie LPM na nic ładnie pachnącego, chociaż podobno brzoskwinka uwodzi :)

      Usuń
  5. o mi się podoba :) Swoją drogą nie trafiłam na żaden z Twoich bubelków :) Kusiły mnie te całe 'la peti' coś tam, ale zrezygnowałam :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Sama też nie rozumiem tego fenomenu LPM i również lubię zapach serii z granatem :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zasmuciłaś mnie trochę tą emulsją Alterry bo miałam ją w planach zakupowych od dłuższego czasu. No nic, jak mi się emulsji zachce wrócę do sprawdzonej (i rewelacyjnej!) Anidy ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może u Ciebie by się jednak sprawdziła, wiele osób ją chwali. Zwróć jednak uwagę, że to produkt dla osób z bardzo suchą cerą :)

      Usuń
  8. Nie miała żadnego z tych produktów ale właśnie też słyszałam że wiele osób się tą pomadką zachwyca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może mam felerny egzemplarz, ale zraził mnie do tej serii tak, że nie sięgnę po inny kolor by sprawdzić...

      Usuń
  9. Nie znam żadnego z tych produktów ;) Po szminkę i tak bym nie sięgnęła, bo to nie mój kolor :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Szkoda, że te kosmetyki się nie spisały. Ja LPM bardzo lubię, ale tego kosmetyku jeszcze nie miałam :(

    OdpowiedzUsuń
  11. serum z tej serii Alterry nie sprawdziło się u mnie, wykorzystuje je w inny sposób

    OdpowiedzUsuń
  12. Le Petit Marseillais jakoś nie należy do moich ulubieńców :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do moich również, dlatego daruję sobie testowanie kolejnych produktów w poszukiwaniu czegoś, co mnie nie zawiedzie...

      Usuń
  13. Mogę spytać czym focisz bo że naturalne światło to chyba jasne? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikon D90 z obiektywem Nikkor 18-105 i naturalne światło :)

      Usuń