Co jest w mojej torebce?

wtorek, 21 października 2014 | 16 komentarzy |
Lubię zaglądać do torebek innych kobiet. Jakkolwiek głupio to zabrzmiało, to naprawdę lubię tag "Co jest w mojej torebce?", chociaż sama nie miałam zapędów, żeby go zrobić. Ostatecznie przy przepakowywaniu do jesiennej torebki zdecydowałam, że czas najwyższy podzielić się tą intymną częścią mojego ubioru ;)

Obecnie noszoną przeze mnie torbą jest mój najnowszy nabytek, czyli Dziki Józef, którego pokazywałam Wam w ostatnią niedzielę. Ogromna, piękna i bardzo minimalistyczna bez problemu mieści wszystkie niezbędne rzeczy, chociaż podejrzewam, że nie różnią się one zbytnio od noszonych w torebkach przez inne kobiety. 




Standardowo mam przy sobie portfel przywieziony z Sukiennic z Krakowa, klucze i telefon. Zawsze. Do kluczy przyczepiony mam breloczek z grupą krwi, tak na wszelki wypadek. Telefon to stary Samsung Galaxy S2, który raczej dobrze mi służy, chociaż ostatnio zaczął się mocno przycinać. Ciekawostka - w telefonie mam kontakty do najbliższych zapisane pod ICE i ICE 2 (skrót od In Case Of Emergency), a na samym telefonie przyklejoną czerwoną naklejkę wskazującą, że w środku są te alarmowe kontakty. Oprócz tych trzech najważniejszych rzeczy w mojej torbie znajdzie się też zawsze miejsce dla przezroczystej kosmetyczki, chusteczek, kalendarzyka, Kindla, sluchawek do telefonu oraz szczotki z włosia dzika. Czasami można w niej też spotkać zieloną parasolkę czy materiałową torbę na zakupy, ale raczej o tym zapominam :P W tygodniu, kiedy chodzę na uczelnię, towarzyszy mi zeszyt w usta z Biedrony i sówkowy piórnik. I tak - mam jeden zeszyt do wszystkiego, bo nie opłaca się mazać w kilku. Materiał do nauki czy projektów otrzymujemy raczej w formie elektronicznej. Nie będę Wam pokazywać co jest w piórniku, bo raczej Ameryki nie odkryjemy - długopisy, ołówek, gumka, kolorowe cienkopisy i mazaki. Taki niezbędnik studenta ;)


Ciekawszą zawartość kryje przezroczysta kosmetyczka. Zacznę od rzeczy dziwnych, czyli mojego kompletu z Compeed - maści przeciw obtarciom i plastrom na obtarcia. Mam wybitnie wrażliwe stopy i latem nie ruszam się z domu bez tej maści, która wielokrotnie uratowała mnie przed cierpieniem. Podejrzewam, że już niedługo maść trafi do półki, bo botki jakość nie męczą mnie tak pod tym względem. Plastry, jak to plastry - lepiej mieć niż nie mieć, a dużo nie ważą ;P Z leczniczych produktów w kosmetyczce pojawiają się też proszki przeciwbólowe, ale często zapominam ich dokupić gdy zużyję opakowanie. Z akcesoriów kosmetycznych towarzyszą mi: lusterko, drewniany grzebień, bibułki matujące z jakiejś limitki Essence i chusteczka do czyszczenia okularów. Oprócz tego mam żele antybakteryjne z Bath&Body Works, które uwielbiam. Nie rozumiem jedynie dlaczego aktualnie noszę dwa. Do pielęgnacji dłoni mam też próbkę kremu Clarena z majowego (chyba) ShinyBoxa. Do ust mam aż 5 produktów: standardowy błyszczyk, aktualnie używaną pomadkę (w tej roli Red Butler <3) i trzy produkty pielęgnacyjne. Sylveco to pomadka z peelingiem, więc nie nadaje się przy kolorowych szminkach, ale fajnie nawilża i wygładza spierzchnięte wargi. Sun Care Flosleku solo nie lubię, ale sprawdza się jako baza pod ciemną pomadkę albo do wygładzenia i odświeżenia koloru na pomalowanych wargach. Masełko Nivea sprawdza się świetnie przy przeziębieniach do ust i skóry dookoła nosa. Jako ostatnie mam dwa ulubione dzienne zapachy - roll-on Pur Blanca i perfumetkę Cotton Flower, która pojawiła się w ulubieńcach września ;)


Jak widzicie, wiele zaskakującego w torebce nie mam. Jednak skoro tak bardzo lubię zaglądać do tagowych torebek, to stwierdziłam, że pokażę Wam swoją wersję "Co jest w mojej torebce?".

Pozdrawiam,
life in dots

16 komentarzy :

  1. W mojej torebce znajdują się podobne rzeczy, ale kosmetyczkę mam trochę mniejszą.

    OdpowiedzUsuń
  2. Taka przeźroczysta torebuszka do duperelek by mi się przydała ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Same przydatne rzeczy, choć ja mam pewnie jeszcze mniej :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Super kosmetyczka, bo taka płaska :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ile razy używałaś jajka SYIS? Na pewno jest twardsze niż BB i RT, ale po kilku użyciach jest zdecydowanie bardziej miękkie niż na początku. Też przy pierwszych użyciach nie byłam zadowolona:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jajeczka Syis używałam bez przerwy przez jakieś 2-3 tygodnie. Nie zrobiło się bardziej miękkie i naprawdę nie ma porównania z RT i BB, bo przy nich Syis to moim zdaniem piłeczka pinpongowa.Nawet mokre jest dużo twardsze niż suche RT. U mnie leży w tej chwili nieużywane, bo strasznie nie lubię tego jajeczka. Może mam felerny egzemplarz, bo wiem, że dużo dziewczyn jest zadowolonych z tego jajka.

      Usuń
    2. Wiesz co, wydaje mi się, że może być ono dla Ciebie takie twarde. Ja planuję kupić i spróbować RT niedługo, bo kusi i może dla mnie też SYIS okaże się twarde;)

      Usuń
    3. No nie lubię się bić po twarzy :P Dlatego Syis nie przypadło mi do gustu, bo przy jego użyciu mam takie wrażenie ;) Na pewno zauważysz różnicę pomiędzy RT a Syis!

      Usuń
  6. Brelok z grupą krwi ... Lubię to!
    U mnie w torebce dodatkowo znajduje się pełno gadżetów Syna - to jakiś ciągniczek, to ciuchcia .... :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ooo Pur Blanca - przypomniały mi się licealne czasy, kiedy to namiętnie jej używałam :)

    OdpowiedzUsuń