Essie Romper Room

niedziela, 20 lipca 2014 | 12 komentarzy |


Z okazji niedzieli - paznokcie i znowu Essie. I nie wiem naprawdę czemu tak odwlekałam opublikowanie posta o jednym z najpiękniejszych lakierów, które mam aktualnie w swojej kolekcji. 


Romper Room pochodzi z kolekcji Hide&Go Chic z kwietnia/maja tego roku i jest podobno delikatnie ciemniejszą wersją Fiji z regularnej kolekcji. Ja dopadłam swój lakier na maani.pl, gdzie pojawiają się wszystkie nowości Essie, zazwyczaj w wersji profesjonalnej. Lakiery mają wtedy 13,5 ml, amerykańskie oznaczenia koloru (na dnie) i cieniutki pędzelek. Nie wiem jaka jest różnica w składzie, ale w aplikacji i trwałości różnice są. Profesjonalne lakiery są rzadsze niż te ogólnodostępne, chociaż tak samo mocno napigmentowane. Aplikacja wymaga wprawy, ponieważ połączenie cienkiego pędzelka z lejącym się lakierem może powodować znaczne prześwity. W przypadku tych lakierów najlepiej sprawdzają się 2-3 cieniusieńkie warstwy, przy standardowych nawet jedna grubsza. Przy pierwszym malowaniu trochę się natrudziłam, ale następne aplikacje nie powodowały trudności. Jeżeli chodzi o trwałość, to tutaj jest znaczna różnica – nie pokryty topem lakier szybko potrafi pękać (tworzy mozaikę) i odpryskiwać, ale nie ściera się na końcach (!). Romper Room pokryty topem trzyma się jak beton (ostatnim razem aż 8 dni) bez startych końcówek, co najwyżej gdzieś tam delikatnie odpryśnięty. Takie samo zachowanie zauważyłam w przypadku Find Me An Oasis z mojej kostki miniaturek. Dziwy nad dziwami. Ale w gruncie rzeczy, kolor jest tak przepiękny i tak przyciągający wzrok, że warto przeboleć wszystkie niedogodności. 



Wybaczcie jakość zdjęć, to były moje pierwsze próby z samowyzwalaczem, więc możecie się domyślać jak stare są te zdjęcia. Po bardziej profesjonalne ujęcia z Romper Room zapraszam Was tutaj. Kolor jednak oddany jest dobrze. Ja zakochałam się ostatnio w tego typu pastelach i teraz zastanawiam się Urban Jungle z kolekcji Haute In The Heat.

Jak Wam się podoba Romper Room? Wart grzechu/zachodu/zainteresowania? 

Pozdrawiam,
Kasia

12 komentarzy :

  1. Zainteresowania warty jest na pewno. Kolor bardzo w moim guście :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest przepiękny, zupełnie w moim stylu! Szkoda, że te lakiery są takie drogie, trochę szkoda mi na nie pieniędzy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam te lakiery i ich niczym niewyjaśnioną trwałość. To dla mnie najlepsze lakiery jakie znam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny jest i cieszę się, że mam go w swojej kolekcji. Jeśli skończy mi sie Fiji, będę miała zamiennik :)

    OdpowiedzUsuń
  5. piekny kolor, ja mam sentyment do Essie:)

    OdpowiedzUsuń