Wiśniowe kwiecie od Balea

piątek, 16 maja 2014 | 8 komentarzy |


Na dobry początek weekendu przychodzę z postem żelowym - słodkim, lekkim i przyjemnym, czyli słów kilka o żelu pod prysznic z nawilżającymi kapsułkami olejku "Migdałowe kwiecie" od sąsiada zza Odry. To moje drugie zetknięcie z firmą Balea i następne bardzo udane.




Od żelu pod prysznic nie wymagam za dużo, bo też za wiele to on nie robi - ma myć bez zbędnego wysuszania i pachnieć. Trudno tych wymagań nie spełnić, ale niestety wielu żelom się to zdarza i często wychodzę z kąpieli z wysuszoną skórą, która potrzebuje natychmiastowego nawilżenia. Z żelem "Migdałowe kwiecie" jest całkowicie inaczej. Najwyraźniej czerwone kapsułki naprawdę wypełnione są olejkiem, bo żel nie tylko skutecznie myje, ale również pozostawia skórę niesamowicie miękką i przyjemną w dotyku. Mam zawsze świetną zabawę z szukaniem i rozbijaniem czerwonych kuleczek. Jak wspominałam - myje skutecznie, ale słabo się pieni i po zetknięciu z mokrą skórą ma raczej konsystencję emulsji do mycia niż klasycznego żelu. Nie znajdzie więc zwolenników wśród tych, którzy oczekują pianki z bąbelkami. Mogłoby to wskazywać na konieczność zużywania większej ilości produktu do umycia całego ciała, ale wcale tak nie jest. Emulsja świetnie się rozprowadza. Żel też przepięknie i intensywnie pachnie słodkimi migdałowymi ciasteczkami. Teoretycznie, jak nazwa wskazuje, zapach powinien być kwiatowy, ale ja naprawdę czuję tam ciasteczka z nutką skórki cytrynowej, który utrzymuje się na skórze jeszcze kilka chwil po wyjściu z wanny.


dla zainteresowanych - skład


250 ml żelu kosztuje 7,90, co nie jest ceną ani strasznie wysoką, ani strasznie niską. Niestety doliczyć do tego trzeba koszty przesyłki, bo produkty Balea nie są dostępne stacjonarnie, a jedynie w drogeriach internetowych. 

Oczywiście żel ten nie zastąpi klasycznego balsamu do ciała, ale jest fajnym uzupełnieniem codziennej pielęgnacji ciała.

A jakie żele pod prysznic Wy polecacie?

Pozdrawiam,

Kasia

8 komentarzy :

  1. Ojej musi ładnie pachnieć i świetny pomysł z tymi kapsułkami wypełnionymi olejkami :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie ostatnio zachwyciły takie żółte żele z Lirene ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam nigdy żeli z Lirene. Generalnie nie specjalnie lubię produkty Lirene i nie wiem z czego to wynika.

      Usuń
  3. Muszę się obejrzeć za Baleą w Pewex'ie u mnie :) Ale żeli pod prysznic mam pod dostatkiem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawie piszesz posty :)
    Nie mam styczności z Balea ze względu na jego dostępność, ale ten żel zainteresował mnie :) Ciekawa jestem tych kuleczek :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ależ on fantastycznie wygląda! <3

    OdpowiedzUsuń