Trzech muszkieterów? - Good To Go, Seche Vite i Poshe

piątek, 9 maja 2014 | 23 komentarze |


Mamy w blogosferze produkty kultowe i zarówno Seche Vite jak i Good To Go Essie na nich należą. Wszyscy je znają, większość używała i jest zadowolona. Aż żal i strach powiedzieć coś o nich złego. Niestety, oba początkowo mnie zauroczyły i oba bardzo zawiodły. I tak miał brzmieć wstęp do porównaniania obu lakierów. Zdecydowałam jednak, że dodam jeszcze Poshe, który pochodzi z tej samej fabryki, co Seche Vite i w ten sposób zapraszam Was na porównanie trzech lakierów nawierzchniowych.



Porównanie wykonałam w formie tabeli, aby było jak najbardziej czytelne i przejrzyste. Pominęłam porównanie buteleczek, bo to akurat jest kwestią indywidualną, wiadomo – o gustach się nie dyskutuje. Mi najbardziej spodobała się buteleczka Good To Go, chociaż nie ustępuje mu Poshe, który ma bardzo wygodną nakrętkę. 


zaschnięty na kamień Good To Go
glucior zamiast Seche Vite
 Podsumowując. Domyślacie się pewnie, że dla mnie bezdyskusyjnie wygrywa Poshe. Spełnia moje oczekiwania i nie zawodzi po jakimś czasie, jak to było w przypadku SV czy GTG. Ja nie dyskryminuję obu lakierów, bo wiem, że ma rzesze fanek, ale ja naprawdę nie mogę znieść gęstnienia i ściągania lakieru. A jeżeli chodzi o zmianę właściwości Good To Go po rozcieńczeniu produktem Inglota – GTG był rzadszy, ale bardzo długo schnął i co najgorsze, zaczął ściągać lakier w stopniu, którego nie mogłam mu wybaczyć. Na domiar złego, znowu zaczął gęstnieć i w tej chwili zasechł na kamień, co możecie zobaczyć na zdjęciach powyżej.

Używałyście tych produktów? Jak się u Was sprawdziły? Co wygrywa?

Pozdrawiam,
Life In Dots

23 komentarze :

  1. Uuu nie spodziewałam się że Good to go od Essie będzie takim niewypałem! :o żeby aż tak skamieniał?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się tego nie spodziewałam. Na początku polubiłam się z GTG chociaż ideałem nie był, przede wszystkim jeżeli chodzi o szybkość schnięcia i nabłyszczanie. Ale to gęstnienie skreśliło go absolutnie. Za drogi produkt, żeby robił takie akcje.

      Usuń
  2. Ja się z SV nie za bardzo polubiłam, bo właśnie obkurczał mi lakier, mega gęstniał, zmieniał kolor lakierów i żółknął. Teraz testuję Insta-Dri :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z Insta-Dri nie miałam jeszcze styczności, ale może jak skończę obecne opakowanie Poshe, to się skuszę :)

      Usuń
  3. Nie wiedziałam, że SV kurczy lakier :o dla mnie to jest najgorsze po prostu, bo jak widzę te obkurczone boki, to po prostu mam ochotę od razu zmywać wszystko. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczy, kurczy i to bardzo. Ja też tego nienawidzę, szczególnie, gdy potrzebuję mieć ładne dłonie, bo mam ważne sprawy do załatwienia albo jakąś imprezę...

      Usuń
  4. SV kurczy lakier, kiedy sam gęstnieje :) Wystarczy dodać kilka kropel SV Restore i problem znika. Mam obecnie jeszcze Essie GTG, ale i tak częściej sięgam po SV ;) To mój numer jeden.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety u mnie kurczył lakier od pierwszego użycia, z czasem się to jednak pogłębiło. Czytałam o SV Restore, ale póki co jestem tak zrażona do tego lakieru, że nie mam ochoty próbować. Na szczęście Poshe sprawdza się rewelacyjnie :)

      Usuń
  5. Używam aktualnie SH Insta Dri i jestem bardzo zadowolona :)
    SV ani Poshe nie miałam. GTG miałam w wersji z USA i wspominam je bardzo miło.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdziwiłam się czasem schnięcia SV - ja po niecałych 5 minutach poszłam kroić warzywa i z mani nic się nie stało, chociaż gęstnienie jest straszne;/
    Pozostałych nie miałam, ale teraz używam Insta-Dri :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja podałam czas, kiedy manicure jest praktycznie nie do zniszczenia. SV schnie szybciej, ale warstwa lakieru kolorowego potrafi wciąż być mokra i mogą pojawić się jakieś zagłębienia po mocniejszym dotknięciu paznokcia.

      Usuń
  7. Cały czas zastanawiam się nad kupnem jakiegoś top coatu i już prawie byłam przekonana na SV, ale teraz już nie jestem tego taka pewna. Muszę jeszcze raz przemyśleć sprawę ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja akurat miałam Nail Teka, Poshe i GTG i z tej trójki najbardziej lubiłam GTG, bo NT nie działał tak dobrze, a Poshe strasznie ściągał lakier, GTG mniej ściągał, ale jednak. Teraz mam ulubieńca totalnego, czyli Sally Hansen Insta Dri, jest milion razy lepszy, nie ściąga lakieru, przedłuża trwałość i nabłsyzcza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam problemu z Poshe o ile pomaluje nim delikatnie krawędź wolnego brzegu :) Muszę się zaopatrzyć w Insta-Dri, bo naczytałam się o nim wiele dobrego!

      Usuń
  9. Miałam gtg i moje paznokcie się z nim nie polubiły :/ teraz używam preparatu sally hansen i lubię go o wiele bardziej od topu essie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Osobiście dopiero zaczynam przygodę z tego typu produktami i postawiłam na Sache Vite ;))

    OdpowiedzUsuń
  11. ja z seche chyba nie umiem się obchodzic.. mam piękne pazurki a jak tylko nim pomaluję to robią mi się bąble lakierowe i wszystko do zmycia :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi ze dwa razy zdarzyły się z nim takie kłopoty, ale wynikały z tego, że kolorowy lakier był jeszcze bardzo mokry i nałożyłam za grubą warstwę.

      Usuń
  12. O... nigdy nie słyszałam o tej marce...
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. ja obecnie używam good to go i jestem bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja byłam zadowolona z GTG przez pierwsze tygodnie używania, do zużycia połowy buteleczki, potem była równia pochyła...

      Usuń
  14. Świetne zestawienie ;) Ja muszę się w jakiś wyposażyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jeszcze ich nie używałam. Obecnie moje serce skradł Top Coat z Sally Hansen.

    OdpowiedzUsuń