Czy warto rozbijać świnkę skarbonkę dla Bath&Body Works? cz. II

piątek, 17 stycznia 2014 | 14 komentarzy |
Wczoraj przedstawiałam Wam swoje zdanie na temat świec, mydeł w piance i żeli antybakteryjnych z Bath&Body Works. Dzisiaj zapraszam na drugą część cyklu, czyli balsamy, żel i mgiełki zapachowe.


Moje zdanie o balsamach do ciała mogliście poznać tutaj. Nie było zbyt pochlebne i dalej nie jest. Wprawdzie zauważyłam, że intensywność i długość trwania zapachu na mojej skórze zależy od serii zapachowej, ale wciąż nie jest to zapach tak intensywny jak opisują to niektóre blogerki. Be Enchanted bardziej było czuć na pidżamie niż na mnie, Pink Chiffon pachniał przez jakieś 20 minut, a Sweet Pea, aż godzinkę (w połączeniu z żelem). Dla porównania mama mojego narzeczonego twierdzi, ze zapach balsamu Japanese Cherry Blossom utrzymuje się na jej skórze cały dzień i jest bardzo zadowolona z tego produktu. Może ja też wypróbuję, bo ta seria zapachowa jest moją ulubioną ze wszystkich proponowanych przez firmę. Wracając do właściwości balsamów – pielęgnacja. Żadna. Nogi posmarowane balsamem na noc są rano tak samo suche jak przed nałożeniem tego „nawilżacza”. Wydajność też nie należy do wybitnych. Ta perfumowana przyjemność za jedyne 49 zł w cenie regularnej.


Następny punkt programu to żele pod prysznic. Ja mam wersję Sweet Pea, którą dostałam jako część zestawu na Mikołajki. Żel jak żel. Myje, pachnie, zapach się rozmywa po zmyciu. Wydajność zadowalająca, ponieważ żel jest gęsty i bardzo dobrze się pieni. Wszystko teoretycznie w porządku, gdyby nie fakt, że trzeba za niego zapłacić aż 39 zł. Nie lepiej zainwestować w żele Luksji? Większa pojemność, intensywniejszy zapach i niższa cena.


Na koniec zostawiłam mgiełki zapachowe. Pure Paradise kupiłam na przełomie lipca i sierpnia, jako alternatywę dla ciężkich perfum w gorące wakacyjne dni, Sweet Pea dostałam w Mikołajki. Pierwszy z nich nawet doczekał się swojego miejsca w ulubieńcach miesiąca sierpnia. Zapach jest świeży, trochę egzotyczny, idealny na lato. Sweet Pea jest cięższy, bardziej słodki, ale bardzo kobiecy. Mgiełki pięknie pachną, ale niestety nie utrzymują się długo na skórze, to powoduje, że tracą na wydajności, bo co jakieś 1,5-2 godziny trzeba odnawiać zapach. W przypadku Sweet Pea rozwiązałam problem używając go wieczorem po siłowni, gdy nie oczekuję kilkugodzinnej trwałości. Pure Paradise rezerwuje na wakacje na basen. Cena regularna małej mgiełki wynosiła przed podwyżką 19 zł, a dużej – 59 zł.

Pozostaje jeszcze jeden punkt. Firma BBW stwierdziła, że odświeży design produktów, a skoro nowy design to i nowa wyższa cena. BBW why? Te ceny i tak były kosmiczne, a teraz są wręcz śmieszne. Mój portfel aż kwiczał, a karta płatnicza wyginała się w obronie przed płatnością, a teraz chyba ucieknie z krzykiem. Pięć dych za pachnący balsam? 40 zł za żel pod prysznic? Nawet promocje nie ratują sytuacji, to i tak jest prawie 3-krotnie więcej niż za granicą. Czyżby Polkom aż tak się powodziło?

Mając okazję wypróbować kilka grup produktowych Bath&Body Works mogę stwierdzić jedno – te produkty to fajne, perfumowane gadżety za duże pieniądze. Proporcja jakość-cena jest w tym przypadku najbardziej nie opłacalną dla konsumenta, z jaką miałam okazję do tej pory się spotkać. Tyle. Jeżeli miałabym być absolutnie szczera i polecić Wam coś z tej firmy z kryształowo czystym sumieniem byłby to żele antybakteryjne (oczywiście w promocji) i duże 3-knotowe świece (z wyprzedaży). Więc: Czy warto rozbijać świnkę skarbonkę dla sławnego Bath&Body Works? Moja odpowiedź brzmi: NIE.

A jaka jest Wasza odpowiedź?

Pozdrawiam pachnąco,
Kasia

14 komentarzy :

  1. Chętnie bym świnke skarbonkę dla Bath&Body Works rozbiła zwłaszcza ze Re opakowania tak kuszą ze aż chce sie je miec ;) o zapachu juz nie wspomnę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak kto lubi :) Zapachy są ładne, więc można taki jeden pachnący balsamik/żelik/mgiełkę mieć na jakieś specjalne okazje ;)

      Usuń
  2. Miałam i nadal mam wiele już ich produktów i najlepsze są bez wątpienia balsamy do ciała i żele antybakteryjne (zwłaszcza ich różnorodność i mnogość zapachów). Co do cen to też prawda, zagraniczne kosmetyki są o wiele droższe u nas niż w swoim pierwotnym kraju, to samo B&BW jak i The Body Shop (60zł za masło do ciała?). Dlatego ja się w B&BW zaopatruję właśnie za granicą, ceny są korzystniejsze, a i wcześniej można kupić dany zapach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Balsamy pięknie pachną, ale trwałość zapachu zależy od wersji. Oprócz tego balsamy nie mają mi nic do zaoferowania.

      BBW to jest cenowy koszmar. Jeżeli chodzi o The Body Shop to znam tylko masła, które wprawdzie są bardzo drogie, ale mocno nawilżające i ładnie pachną, a w promocji takie masło da się kupić za 30-40 złotych, więc nie jest aż tak źle. Reszty oferty firmy nie znam, bo jakoś mam problemy z uwierzeniem, że płaci się za to, że kosmetyki TBS są nie testowane na zwierzętach (w końcu to koncernt L'Oreal).

      Usuń
  3. Nie miałam przyjemności testować tych produktów. Nie wiem nawet, czy w Dublinie są jakieś sklepy B&BW :)
    Pozdrawiam, WingsOfEnvy Blog
    :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam jeden balsam z B&BW jednak zapach nie przypadł mi do gustu - może kiedyś skuszę się na inny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie zapachy w opakowaniach są bardzo intensywne i w większości są do siebie bardzo podobne.

      Usuń
  5. Nie mam dostępu do B&BW, jak będę miała pewnie kupię coś na próbę. Ale jeżeli chodzi o zapachy świec to Yanke candle dobrze się spisało, kupiłam na początek woski bo niska cena i wystarcza jedna "tarta" na kilka sesji zapachowych;) Niektóre zapachy są tak intensywne, że aż nie do zniesienia, ale wiem, że clear cotton na pewno zagości u mnie w postaci dużej świecy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yankee Candle jest moim mistrzem :) Zaczęłam od wosków, teraz mam małe świece. W obu przypadkach zapachy są bardzo intensywne i wydajne (woski starczają na jakieś 4-5 użyć). Teraz czaję się na duże/średnie świece, pewnie zakupię Fluffy Towels w lutym (bo jest promocja -25%) i coś z nowej wiosennej kolekcji (Under The Palms i Midnight Oasis są przepiękne!).

      Usuń
  6. Całkowicie szczery post, a takie lubię! Ceny mają kosmiczne i nigdy bym niczego za takie ceny nie kupiła (chyba, że tak jak piszesz żele antybakteryjne i to w dodatku w promocji)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno znajdą się jakieś tańsze alternatywy dla tych kosmetyków ;)

      Usuń
    2. Jasnę, że znajdą się alternatywy!

      Za mydełko polecam mydło w płynie Palmolive Meditarrean Moments - pachnie równie intensywnie i nie wysusza.

      Zamiast świec BBW mogą być Yankee Candle (cena nie najniższa, ale są bardziej wydajne, bo za cenę 94 złotych mamy świecę, która pali się 3 razy dłużej).

      Zamiast balsamów wystarczy cokolwiek nawilżającego - Dove, Nivea, Dela Vell.

      Jest z czego wybierać :)

      Usuń
  7. Zawsze mnie kuszą te balsamy :).Nie ma u Ciebie tego co mi się najbardziej podoba :(

    http://magicznelegginsy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. a ja właśnie wyjęłam wczoraj z zapasowej szuflady żel pod prysznic i tam widnieje jeszcze cena 29 zł.. aż chwyciłam za nowszy żel, bo coś mi się nie zgadzało.. a tam faktycznie 39.. szybko podwyższyli cenę, biorąc pod uwagę, że przecież tak krótko są w PL.. ehhh nie lubię tego..

    ale i tak jestem fanką tych drogich żeli, mydeł w żelu i żeli antybakteryjnych! :)

    OdpowiedzUsuń