Lovely July, czyli podsumowanie lipca

wtorek, 13 sierpnia 2013 | 1 komentarz |


Jak zwykle spóźniony post podsumowujący. Wiem, że piszę w kratkę, ale naprawdę nie spodziewałam się, że tegoroczne wakacje będą dla mnie aż tak intensywne i męczące. Do tego 40-stopniowe upały, po których dopiero trochę odtajałam. W każdym razie zapraszam na podsumowanie lipca.

1.      Najlepiej wspominane
W lipcu obchodziłam swoje 23 urodziny i chociaż dzień ten jakoś nie wyróżniał się wśród innych, bo nie było czasu na świętowanie, to właśnie 16 lipca wspominam najlepiej :)  Może też dlatego, że mój ukochany w tym roku podarował mi na urodziny 8-dniowe wakacje w Grecji. Następny w kolejności był dzień, w którym faktycznie trochę poświętowałam z koleżankami i moim M.

źródło: http://www.socialgreetings.net/picturelike.php?id=539
2.      Kosmetyczne zauroczenie


W tym miesiącu przedstawiam moją absolutną podstawę makijażowo-pielęgnacyjną. Nie mogłam obejść się bez odświeżającej wody termalnej La Roche-Posay. Następnie na twarz wędrował krem z filtrem Anthelios XL 50+  w nowej wersji żel-kremu suchego w dotyku, który szybko się wchłania i nie bieli tak bardzo jak podstawowa wersja. Do wyrównania kolorytu używałam kremu Eveline BB Cream dla jasnej karnacji. Na paznokciach najczęściej gościł u mnie lakier Essie Boom Boom Room w przepięknym odcieniu różu. W ulubieńcach nie mogło zabraknąć urodzinowego Tangle Teezera, który podbił moje serce szybkim i skutecznym rozczesywaniem włosów bez wyrywania.

3.      Kosmetyczne rozczarowanie


 Wzmacniająca odżywka do włosów Joanna z apteczki babuni ma szansę stać się koszmarem roku. Ja naprawdę nie wiem kto nazwał to coś odżywką, ale to jest spore nieporozumienie. Rzadsze niż większość szamponów, o intensywnym ziołowym zapachu i zerowym działaniu. Żart jakiś. Lakier Inglot 404 podbił moje serce w sklepie. W domu wydał się całkowicie innym odcieniem. Wprawdzie kolor jest piękny - jarzębinowy to perłowe wykończenie absolutnie mu nie pasuje. Do tego najgorsza trwałość wśród moich lakierów tej firmy. Odprysk pojawił się już po godzinie.

4.      Kosmetyczne nabycie


W tym miesiącu zapisywałam wszystkie zakupy, żebym na pewno niczego nie zapomniała Wam pokazać. Nagle okazało się, że tych kosmetyków jest naprawdę sporo i chyba nic nie mam na swoje usprawiedliwienie. Zacznę od rzeczy, które sama sobie podarowałam na urodziny, czyli Tangle Teezer  i mały suchy szampon Batiste Cherry. Następnie od góry woda brzozowa Isana oraz krem Vichy Capital Solei 50+, który będzie towarzyszył mnie i mojemu M. w Grecji. W środkowym rzędzie pierś prężą: woda termalna La Roche-Posay, płyn do demakijażu Garnier (który okazał się naprawdę fajnym kosmetykiem), krem BB Eveline do cery jasnej, Effecair Duo, krem z filtrem Sun Ozon Med 25+, szampon Alterra Papaja i Bambus (bardzo fajny szampon :)) oraz dwa balsamy BBW, o których pisałam tutaj. Z przodu widać jeszcze żel-krem Anthelios XL, mgiełkę BBW Pure Paradise (w tym przypadku stosunek jakość-cena jest naprawdę zadowalająca, ale o tym innym razem ;)) oraz dwa lakiery: Inglot 404 oraz Essie Boom Boom Room. 

5.      Muzyczne uzależnienie
Bruno Mars - When I Was Your Man



6.      Książkowe zaczytanie

źródło: empik.com
Historia Arabskiej żony Tany'i Valko powstała na podstawie prawdziwych historii kobiet żyjących w Libii. Książkę czytałam dwa razy. Raz w wersji niepełnej, kiedy to Arabska żona naprawdę mnie zachwyciła. Pełnowymiarowy egzemplarz nie spowodował u mnie przyspieszonego bicia serca. Książka jest niesamowicie wciągająca, historia jest ciekawa, a momentami wręcz wstrząsająca, niestety dla mnie całość psuła główna bohaterka - Dorota, która mniej więcej w połowie książki zaczęła irytować mnie swoją bezmyślnością i naiwnością. Wiem, że jest to historia stworzona z kilku innych, ale chyba wolałabym fikcję literacką, bo aż trudno uwierzyć, że kobieta może być aż tak krótkowzroczna i zapatrzona w partnera. 

7.      Filmowe objawienie

źródło: filmweb.pl
Uniwersytet potworny obejrzałam dzięki mojemu M., który w urodziny zabrał mnie do kina. To taka mała tajemnica, ale wręcz uwielbiam filmy animowane, szczególnie te pochodzące z wytwórni Pixar i Disney. Jak zwykle się nie zawiodłam - film jest świetny! Pełen humoru, z przesłaniem i ładną muzyką Chociaż najbardziej podobał mi się mini filmik o parasolkach wyświetlany przed "Uniwersytetem..." pokazujący niesamowite umiejętności grafików i animatorów wytwórni Pixar :P

8.      Kulinarne objawienie
Omlet z warzywami odkryłam dzięki książce Ewy Chodakowskiej. Nie spodziewałam się, że jajka z brokułami, papryką i kukurydzą są takie smaczne. A do tego sycące!

9.      Podróżowe odkrycie
Za mało czasu na podróżowanie... Ale już 19 czerwca razem z moim M. lecimy na tydzień do Grecji :)

10.  Lipcowe osiągnięcie
Przetrwałam upały! Ale oprócz tego starałam się wykonywać plan treningowy i lepiej jeść, co poskutkowało spadkiem wagi. Zaprzyjaźniłam się też z sauną. Niestety ze względu na zmianę leków waga wróciła do niewiele niższej niż wyjściowa :(

1 komentarz :