Podkładowy potworek

wtorek, 29 stycznia 2013 | 18 komentarzy |


Podkład to moim zdaniem jeden z najważniejszych produktów w kosmetyczce każdej kobiety. Tuszuje niedoskonałości, wyrównuje koloryt, ujednolica i sprawia, że skóra po prostu jest piękniejsza. Dlatego tez bardzo ważne jest, żeby prawidłowo go dobrać - odcień, krycie i efekt jaki daje. Moja skóra to typowy wrażliwy mieszaniec - bardzo się świeci w strefie T, a na policzkach występują pory, popękane naczynka i zaczerwienienia. Mój podkład ma kryć, a jednocześnie matowić, fajnie by było gdyby jeszcze nie odbijał mi się zbytnio na portfelu. Wprawdzie ColorStay od Revlona spełnia wszystkie moje oczekiwania, to wciąż poszukiwałam nowości, ideału, albo wrażeń. Tych ostatnich dostarczył mi Soft Touch Mousse Make-Up od Essence. 




Podkład zapakowany jest w mały szklany słoiczek z plastikową nakrętką. Jego gramatura to 16 g, ważny jest 24 miesiące od otwarcia, a wyprodukowany został w Niemczech. Jego cena to około 16 złotych i dostępny jest w każdej drogerii, która ma szafę Essence.  Produkt ma bardzo przyjemną piankową konsystencję musu, zapach "podkładowy", ale nie nachalny. Mój odcień to 01 matt sand. Zaraz po otwarciu spotkała mnie pierwsza nieprzyjemność, ponieważ po odkręceniu słoiczka w domu okazało się, że patrzy na mnie podkład o ton ciemniejszy niż tester. Okazało się, że testery w Naturze były pozamieniane, a ja wcześniej nie poczytałam o podkładzie i nie wiedziałam, że najjaśniejszym odcieniem jest  04 matt ivory. No cóż, w lecie też przyda się podkład :P



Niestety już po pierwszym "maźnięciu" nim po twarzy wiedziałam, że to nie wypał. Konsystencja super, dobrze się rozprowadza, ale podkład jest tak napompowany powietrzem, że do pokrycia całej twarzy potrzebowałam sporo produktu. Zużycie, które widać na zdjęciach osiągnęłam po 1,5 tygodnia użytkowania, więc wykorzystanie całości to około 3-4 tygodni. Mogłoby być lepiej. To też bym zniosła, ale niestety cudak ten wygląda na twarzy... po prostu źle. Wchodzi w każdy najmniejszy nawet por, w każdą zmarszczkę, pozostaje na brwiach, ale twarzy nie ujednolica, nie zakrywa niedoskonałości, nic. Podkreśla wszelkie suche skórki, które nie zostały potraktowane peelingiem. Daje efekt pudrowego, płaskiego matu, który sprawia, że buzia jest jak maska. Dodatkowo po około 3 godzinach zaczyna się ścierać i ważyć, a na płatkach nosa oraz policzkach otrzymujemy nieapetyczne ciacho. Zmieniałam kremy, pudry, bazy oraz korektory, podkład się waży na wszystkim i z wszystkim, zawsze i wszędzie. Waży się i już.  Nawet na suchszej buzi (ostro potraktowanej zimą) wyglądał źle, chociaż już nie tak źle jak poprzednio :P Podejrzewam, że posiadaczki cery suchej mogłyby być zadowolone, o ile nie zrobiłoby się ciasto, ale po co takim buziom podkład pudrowo-matujący?




Jak w tytule - dla mnie podkładowy koszmarek. Dawno nie miałam tak złego podkładu. A skoro Essence nie ma w swojej ofercie więcej podkładów, które jako tako sprawdziłyby się dla jasnych cer, to obawiam się, że to było moje ostatnie spotkanie z tego typu produktami tej firmy. Wprawdzie starałam się go zużyć, ale nie mam cierpliwości do Essencowej ciastoliny i resztę opakowania spróbuję wykorzystać w mieszance w podkładem płynnym. Jak się nie uda powiem mu "bye, bye".

Miałyście podkłady Essence? Polubiłyście się z nimi?

18 komentarzy :

  1. Kochana, spróbuj Under Twenty Anti Acne. Ja jakoś nigdy nawet nie próbowałam podkładów Essence, bo tak myślałam, że w większości są do kitu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ten nawet ktoś mi polecał :P Może kiedyś spróbuję Under Twenty, ale planowałam się przestawić na minerały :)

      Usuń
  2. nie miałam i nie będę...
    teraz tylko minerały używam ;) zdrowsze dla cery, a cenowo podobnie wypadają jak podkłady tradycyjne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja planuję wymienić na minerały wszystkie moje podkłady i korektory w ciągu najbliższych 3 miesięcy :) Przymierzam się też do róży mineralnych Lily Lolo, bo mają piękne odcienie :)

      Usuń
  3. nie miałam, szkoda że taki niewypał

    OdpowiedzUsuń
  4. uu no to kiepsko, szkoda no ale przynajmniej wiesz co się nie sprawdza, i my przy okazji też;) Ja używam Lirene City Matt i jestem bardzo zadowolona

    OdpowiedzUsuń
  5. miałam go, starczył mi na dłużej, bo jak nałożyłam go mniej, to wyglądał dobrze, nie daj Boże kontaktu z wodą, potem, wtedy ważył się niemiłosiernie, ale tak na niego nie narzekałam, albo nie chciałam widzieć jego wad :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nakładałam go w różnych konfiguracjach - mniej, więcej, gąbką, pędzlem, za każdym wyglądał u mnie źle i się ważył.

      Usuń
  6. Nie znam, go, ale dawno temu miałam jakiś inny podkład w musie i to był koszmarek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja używałam Dream Touch z Maybelline i byłam zadowolona, więc myślałam, że ten musik też będzie fajny...

      Usuń
  7. Myślę o tym podkładzie z dziwnym sentymentem. Na mojej buzi wyglądał dość dobrze. Do czasu pierwszego spotkania z wodą. Pech chciał, że zwykła mżawka rozpuściła mój makijaż do zera, z takim cudem się jeszcze nie spotkałam. Żadnych wacików, żadnego pocierania... :D

    Ps. Lubię tu zaglądać, dlatego nominowałam Cię do Liebster'a. Zapraszam do zabawy. Więcej informacji u mnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz jak skutecznie możesz pozbyć się makijażu :P A jaka oszczędność na wodzie i produktach do demakijażu ;)

      Dziękuję za nominację :)

      Usuń