Empty October

sobota, 3 listopada 2012 | 1 komentarz |


Zaplanowałam sobie, że w ten weekend pojawią się notki podsumowujące październik. Swoją drogą bardzo ważny, bo to pierwszy miesiąc istnienia mojego bloga :)

Zacznę od tego, co udało mi się zużyć. Niewiele tego jest, ale to zawsze kilka produktów mniej stojących na półce, szczególnie, że niektóre z nich nie były zbyt udane. Zacznę od góry, czyli od kosmetyków do włosów :)

Clear, Szampon przeciwłupieżowy do włosów normalnych i swędzącej skóry głowy
Jak wspominałam w notce o mojej pielęgnacji włosów, zdarzają mi się epizody łupieżowe, dlatego też kupiłam ten szampon, który teoretycznie miał pomóc. Niestety szampon nie tylko nie pomagał, ale po kilku użyciach zaczął wzmagać objawy, a na dodatek przetłuszczać kudełki. Całkowity niewypał. NIE KUPIĘ PONOWNIE.

Isana, Preparat do intensywnej pielęgnacji włosów z wyciągiem z jedwabiu
Gęsta, bardzo treściwa maska, która nakładana na 3 minuty na dobrze wytarte włosy, dawała rewelacyjny efekt. Włosy przecudowne, jak z reklamy - błyszczące, lekkie, miękkie, jedwabiste w dotyku. Trzeba uważać, bo trzymana dłużej możne obciążyć, mimo to każdemu polecam. NA PEWNO KUPIĘ PONOWNIE.

Isana, Odżywka wygładzająca
Znana i lubiana przez wszystkich, wbrew zainteresowaniu wycofana ze sprzedaży. To moje kolejne już zużyte opakowanie, niestety ostatnie, bo nie zrobiłam zapasu. Żal wielki, bo produkt świetny. Odżywka ujarzmiała moje włosy, dawała im cudowną miękkość i jedwabistość, a także obiecywaną gładkość. KUPIŁABYM PONOWNIE :(

Nivea Visage Clean Deeper, Żel-peeling do codziennego mycia twarzy
Bubel, po prostu bubel. Produkt miał na celu oczyszczanie twarzy, a ją zapychał. Drobinki peelingujące nie robiły nic. Po użyciu skóra była okropnie, nieprzyjemnie ściągnięta. BUBEL. NIE KUPIĘ PONOWNIE

Yves Rocher, Pur Bleuet, Dwufazowy płyn do demakijażu oczu z wyciągiem z bławatka bio
Mój ulubieniec od wielu miesięcy, odkrycie roku. Fantastyczny. W poniedziałek zamierzam dodać jego recenzję, więc zapraszam :) NA PEWNO KUPIĘ PONOWNIE

Flos-Lek, Żel ze świetlikiem lekarskim i chabrem bławatkiem
Świetny produkt zmniejszający cienie pod oczami, opuchnięcie. Konsystencja sprawia, że po nałożeniu czuć efekt chłodzenia, co pomaga szczególnie po bardzo męczącym dniu. Nie uczula, nie podrażnia. KUPIĘ PONOWNIE

Purederm, Maska z esencji z czerwonego Żeń-szenia
W tym miesiącu zużyłam kilka maseczek, ale niestety powyrzucałam opakowania, bo trochę się sponiewierały w trakcie nakładania produktu na twarz. Ta maseczka była w płatku fizelinowym, dzięki czemu bardzo wygodnie się jej używało. Maseczka miała bardzo intensywny zapach, ale rewelacyjne działanie. Skóra jest miękka, przyjemna w dotyku, nawilżona i odświeżona. Po zdjęciu płatka pozostaje warstwa, którą warto pozostawić do wchłonięcia. Polecam. KUPIĘ PONOWNIE

Rimmel, Podkład rozświetlający Wake Me Up w odcieniu 103 True Ivory
Świetny podkład na lato. Bardzo lekki, nie daje efektu maski, ładnie stapia się z odcieniem skóry i nie nachalnie rozświetla. W wyższych temperaturach nie spływał z twarzy, wytrzymywał koło 5 godzin, ale koniecznie trzeba go przypudrować po nałożeniu. 103 True Ivory miał, moim zdaniem, różowe tony, więc następnym razem wybiorę 100 Ivory, który podobno jest odcieniem ciepłym.  KUPIĘ PONOWNIE

Paese, Matująca baza pod makijaż
Produkt ten ma źle zaprojektowane opakowanie, przez co nie da się go zużyć do końca bez kombinowania. Na szczęście ja nie miałam potrzeby, ponieważ baza ta okazała się niebezpieczna. Fajnie matowiła i dawała aksamitne wykończenie na skórze, dzięki czemu podkład lepiej wyglądał i naprawdę długo się trzymał, ALE bardzo zapychała. Długo mi zajęło zorientowanie się, co robi mi kuku, ale po dokładnym przeanalizowaniu (i przeczytaniu paru opinii) okazało się, że to ta baza. NA PEWNO NIE KUPIĘ PONOWNIE

Maybelline, Mascara One by One Waterproof
Tusz ma doskonale wyprofilowaną silikonową szczoteczkę, która świetnie rozczesuje rzęsy i unosi je do góry. Daje 100% czerń i definitywnie jest wodoodporna (dopiero moja ulubiona dwufazówka dała radę go zmyć). Nie osypuje się. Tusz daje bardzo fajny dzienny efekt. KUPIĘ PONOWNIE

To wszystko, co udało mi się zużyć w tym miesiącu. Jutro pojawią się moje ulubione październikowe produkty :)

1 komentarz :

  1. Dla mnie tusze Maybelline są najlepsze :)
    Pozdrawiam i zapraszam na nietypowy konkurs: http://kabodreams.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń