Paletka Inglot pokazuje, co ma w środku ;)

wtorek, 23 października 2012 | 2 komentarze |
Ostatnio (o ile ostatnio to prawie dwa tygodnie temu :P) pokazywałam swoje zakupy z przełomu września i października. Wśród moich najnowszych nabytków znalazła się również paletka Inglot, którą wypełniłam najczęściej używanymi przeze mnie cieniami. Zdecydowałam się na magnetyczną ponieważ jest wygodna w swobodnym wymienianiu cieni, co sprawdzi się przy wyjazdach, a przy tym jest na tyle mała, że nie zajmuje wiele miejsca. Tak prezentuje się w środku:

Pierwsze 3 rzędy to cienie Inglota (plus jeden do brwi), pozostałe 4 wypraski wypełnione są cieniami Kobo. Wszystkie lubię ze względu na piękne kolory, świetną pigmentację i całodniową trwałość. Cienie świetnie się ze sobą rozcierają i ładnie prezentują na oku.
Na zdjęciu wszystkie cienie Inglot, w kolejności, w jakiej opisuje je poniżej (czyli rzędami z paletki ;)).

110 AMC Shine - perłowy cień w odcieniu śmietankowym ze złotymi drobinkami. Świetnie sprawdza się do rozświetlenia wewnętrznego kącika oka, ale położony na całą powiekę w połączeniu z czarną kreską też świetnie się sprawdza. Na oku nie widać drobinek, za to mieni się na złoto. Dobrze się go nakłada, trochę się osypuje. Mój must have ;)

463 Double Sp. - beżowy cień z wyraźnymi złotymi drobinkami, których praktycznie nie widać na skórze. Jest fajny do rozświetlania łuku brwiowego i wewnętrznego kącika oka. Przy nakładaniu niestety osypuje się i trzeba nakładać go warstwami.

102 AMC Shine - perłowy cień w odcieniu złota. Przepiękny. Świetnie prezentuje się na całej powiece w połączeniu z matowymi brązami w załamaniu, dobrze sprawdzi się także w wewnętrznym kąciku przy mocniejszych makijażach. Świetnie się go nakłada i rozciera, nie osypuje się. Jeden z moich ulubieńców.

461 Double Sp. - kawa z mlekiem z wyraźnymi złotymi drobinkami. Cień, którego bardzo często używam na całą powiekę w dziennych makijażach. Drobinek, jak w przypadku 463 praktycznie nie widać na powiece. Dobrze się nakłada i rozciera, ale niestety osypuje się. 

342 Matte - matowy odcień brązu z szarymi podtonami. Mój ulubiony cień do zaznaczania załamania powieki. Dobrze się rozciera, ale dość mocno osypuje, dlatego trzeba porządnie otrzepać pędzel przed nakładaniem.

402 Pearl - odcień brudnego brązu z filetowymi tonami. Piękności, które na oku daje efekt 3D. Jest to świetny cień do podkreślania załamania, ale także do położenia na całą powiekę. Naprawdę rewelacyjny cień, którym się świetnie pracuje. Wyczytałam gdzieś, że jest to tańsza wersja Satin Taupe z Mac'a. Znowu mój must have ;)

457 Double sp. - czekoladowy brąz z wyraźnymi złotymi drobinkami. Niestety drobinki są widoczne na oku, ale mimo to bardzo lubię nim podkreślać zewnętrzną część powieki. Bardzo dobrze sie rozciera i można nim stopniować efekt.

117 AMC Shine - piękna turkusowa perła mieniąca się na złoto. Nie widać tego na zdjęciach, ale polecam przyjrzeć mu się w sklepie, ponieważ cień mieni się na złoto i zielono. W lecie lubiłam go nakładać na dolna powiekę przy brązowym makijażu górnej. Świetnie się rozciera, przy delikatniejszym nałożeniu wyraźniej widać złotą poświatę. Mój number one!

568 Cień do brwi - matowy odcień zimnego brązu. Klasyczny cień do brwi, świetnie napigmentowany, wygląda bardzo naturalnie. Ja dodatkowo po podkreśleniu brwi tym cieniem przeczesuje je jeszcze szczoteczką.

Pierwszy w kolejce jest cień do brwi Inglot :P Następnie:

KOBO 102 mono (Almond) - matowy biały cień. Ostatnio najczęściej używany przeze mnie cień do rozświetlania wewnętrznego kącika i łuku brwiowego. Strasznie pyli przy nabieraniu na pędzel, ale dobrze się rozciera i nie osypuje się.

KOBO 117 mono (Caffe Latte) - typowa caffe latte, jak nazwa wskazuje :P Fajny cień do położenia na całą powiekę ruchomą. Uniwersalny nudziak, również mocno pyli, ale się nie osypuje.

KOBO 205 fashion (Golden Rose) - znany wszystkim duochrom mieniący się na różowo i złoto. Piękny cień o lekko mokrej konsystencji, nie osypuje się i świetnie przylega do powieki. Cień do szybkich makijaży, jak ktoś nie ma dużo czasu, a potrzebuje kobiecego efektu :) 

KOBO 116 mono (Dark Chocolate) - matowy cień w kolorze gorzkiej czekolady. Fajny do robienia kresek, lub podkreślania zewnętrznego kącika oka, niestety pracuje się nim najciężej ze wszystkim, ponieważ słabo się rozciera.

A tak wyglądają wszystkie cienie z paletki razem:

Połączyłam w paletce ciebie Inglota i Kobo po to, by stworzyć uniwersalną dzienną paletkę, ale nie ukrywam, że wole cienie Inglot. Dlaczego? Przede wszystkim ze względu na cenę i wybór kolorów, Kobo kosztują 4 złote więcej, a wybór jest jakiś 10 razy mniejszy. 

Jak wspominałam wszystkie cienie lubię, ale muszę pokazać swoje Top5:
1. 117 AMC Shine
2. 102 AMC Shine
3. 402 Pearl
4. 110 AMC Shine
5. KOBO 205 fashion (Golden Rose) 



2 komentarze :